Jedna sekunda nad wodą wystarcza, by wakacje skończyły się tragedią

Jedna sekunda nad wodą wystarcza, by wakacje skończyły się tragedią

FOT. KMP w Zielonej Górze

Nad wodą wystarczy chwila nieuwagi, by spokojny wypoczynek zamienił się w dramat. Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze przypominają, że w Polsce co roku w wodzie giną nawet setki osób. Największe bezpieczeństwo dają miejsca strzeżone przez ratowników, bo tam zagrożenie można zauważyć i zatrzymać szybciej.

Policjanci wskazują, że wybór kąpieliska ma pierwszorzędne znaczenie. W miejscach strzeżonych ratownicy widzą z dalszej odległości osobę, która potrzebuje pomocy, a oznakowanie pomaga ocenić, czy kąpiel jest bezpieczna. Na dzikich plażach takiej osłony nie ma. Brakuje tam także ostrzeżeń przed nagłym spadkiem dna, silnym prądem czy przeszkodami ukrytymi pod powierzchnią wody.

Duże ryzyko wiąże się też z alkoholem. Już niewielka ilość obniża czujność, spowalnia reakcje i zaburza ocenę odległości. W połączeniu z wysoką temperaturą i brawurą tworzy to układ, który może skończyć się tragicznie. Funkcjonariusze przypominają, że po alkoholu człowiek dużo wolniej reaguje na zagrożenie, a w wodzie może zabraknąć czasu na ratunek.

Szczególną uwagę trzeba poświęcić dzieciom. One często nie dostrzegają zagrożenia i podczas zabawy wchodzą coraz głębiej do wody. Do wypadku może dojść nawet na płytkim akwenie, dlatego opiekun powinien być blisko i cały czas obserwować najmłodszych. To właśnie w takich sytuacjach sekundy mają największe znaczenie.

Najgroźniejsze są nie te chwile, gdy wszyscy liczą się z ryzykiem, ale momenty rozluźnienia i pewności, że nic złego się nie wydarzy. Właśnie wtedy jedna zła decyzja potrafi uruchomić serię zdarzeń, której ratownicy nie zawsze zdążą już odwrócić.

na podstawie: Policja Zielona Góra.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (KMP w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.