Kamienne ślady wróciły do Parku Tysiąclecia. Z cmentarza ocalało trzydzieści fragmentów

Kamienne ślady wróciły do Parku Tysiąclecia. Z cmentarza ocalało trzydzieści fragmentów

FOT. Zielona Góra Urząd Miasta

W Parku Tysiąclecia pojawiły się kamienne ślady, które przez dziesięciolecia leżały w ziemi, pod płotami albo pod kołami samochodów. Teraz tworzą lapidarium zbudowane z fragmentów dawnych nagrobków – cichą opowieść o części Zielonej Góry, której już nie ma, ale której nie da się tak po prostu wymazać. To miejsce nie epatuje patosem. Raczej prosi o chwilę zatrzymania i przypomina, że miejska pamięć bywa ukryta pod trawą.

  • Kamienie z dawnego cmentarza wróciły po latach milczenia
  • Renowacja wydobyła napisy spod warstw ziemi i zapomnienia
  • Pamięć dawnego miasta wreszcie dostała własne miejsce

Kamienie z dawnego cmentarza wróciły po latach milczenia

Na jednym z nagrobków nadal można odczytać słowa:

„Tu spoczywa w Bogu mój drogi mąż, nasz dobry ojciec”

Obok zachował się podobny napis:

„Tu spoczywa w Bogu nasza córka i droga siostra”

To właśnie takie fragmenty składają się dziś na nowe lapidarium przy pozostałościach po grobowcu Georga Beuchelta w Parku Tysiąclecia. Kamienie pochodzą z dawnego cmentarza Zielonego Krzyża przy dzisiejszej ul. Wazów, który przestał istnieć po decyzji władz PRL. W 1965 roku teren zamieniono w park, a ślady nekropolii na długi czas zniknęły z miejskiego krajobrazu.

W zbiorze znalazły się przede wszystkim nagrobki z pierwszych trzech dekad XX wieku. Są też pojedyncze z okresu II wojny światowej, choć nie ma wśród nich tablic poświęconych ofiarom frontu. To nie muzealna dekoracja, ale raczej zbiór materialnych resztek po dawnych mieszkańcach i ich rodzinach. Właśnie dlatego nowe miejsce pamięci ma w Zielonej Górze ciężar większy niż zwykła ekspozycja w parku.

Renowacja wydobyła napisy spod warstw ziemi i zapomnienia

Urządzanie lapidarium trwało od jesieni ubiegłego roku. Miasto wyznaczyło je w sąsiedztwie dawnego grobowca Georga Beuchelta, przemysłowca i konstruktora związanego z historią przedwojennego Zastalu. Teren został wyrównany, część wybrukowano, pojawiły się ławki i nasadzenia rododendronów. Całość ma już prawie domkniętą formę, choć na pamiątkowej płycie wciąż brakuje drobnych detali architektonicznych.

Zbiór obejmuje 30 nagrobków zachowanych we fragmentach i tylko kilka w całości. Część ustawiono bezpośrednio na ziemi, większość umocowano na czarnych stelażach. To rozwiązanie przyciąga wzrok, ale nie dominuje nad kamieniem. Ma raczej porządkować rozbite elementy niż zamieniać je w dekorację.

Jak mówi archeolog Bartłomiej Gruszka z Fundacji Tłocznia:

„Fragmenty nagrobków przeszły solidną renowację. Były mocno piaskowane, na większości płyt odtworzono napisy, wiele z nich było nieczytelnych, zatartych. Niektóre trzeba było sklejać, żeby się nie rozpadły”

Wśród tych kamieni są rzeczy zaskakujące. Niektóre przez lata leżały przy ul. Chmielnej, pod płotem cmentarza żydowskiego, inne przy strumieniu Pustelnik, jeszcze inne przy ul. Batorego, gdzie służyły jako utwardzenie drogi i parkingu. Dziś wracają do zupełnie innej roli – mają świadczyć o ludziach, których nazwiska zniknęły z codziennego widoku, ale nie z historii miasta.

Pamięć dawnego miasta wreszcie dostała własne miejsce

O takie lapidarium zabiegali przez lata społecznicy, regionaliści i historycy. Jedna z petycji w tej sprawie zebrała ponad 200 podpisów. Wskazywano prosty, ale ważny problem: w przestrzeni publicznej Zielonej Góry brakowało miejsca poświęconego dawnym mieszkańcom, zwłaszcza tym, których groby i cmentarze zniknęły z mapy miasta.

Nowy obiekt wpisuje się w wąskie grono podobnych miejsc w województwie lubuskim. Do najlepiej znanych należą lapidaria we Wschowie, Bytomiu Odrzańskim i Kożuchowie. To właśnie kożuchowskie, z 280 płytami nagrobnymi, uchodzi za jedno z najcenniejszych w Polsce. Zielonogórski zbiór jest znacznie skromniejszy, ale jego znaczenie nie wynika z rozmiaru. Liczy się raczej to, że po latach rozproszenia kamienie wróciły w jedno miejsce i zaczęły układać się w czytelny ślad po dawnej części miasta.

Dla przechodniów park pozostanie parkem. Ale ci, którzy zatrzymają się przy lapidarium, zobaczą coś więcej niż stare płyty. Zobaczą nazwiska, rodzinne więzi, ślady języka i obyczajów sprzed wojny. I właśnie w tym tkwi siła tego miejsca – nie w monumentalności, lecz w spokojnym uporze pamięci.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Zielona Góra Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.