Zastal wrócił na medal. Ten sezon odmienił zielonogórską koszykówkę

W hali CRS po rzucie Conleya Garrisona nie dało się już wrócić do zwykłego, sportowego spokoju. Trybuny wybuchły, ludzie wstawali z miejsc, ściskali się i płakali, jakby ktoś nagle zdjął z Zielonej Góry ciężar kilku chudych lat. Zastal zakończył sezon ze srebrem, ale droga do tego krążka okazała się czymś więcej niż finałową porażką. To był powrót koszykówki, która znów przyciągnęła pełne trybuny i otworzyła przed klubem nowy rozdział.
- Rzut Garrisona rozpalił halę, zanim przyszło rozczarowanie
- Miłoszewski i Mazurczak zbudowali ten marsz szybciej, niż ktokolwiek zakładał
- Srebro, które może być początkiem większej historii
Rzut Garrisona rozpalił halę, zanim przyszło rozczarowanie
Decydujący moment przyszedł wtedy, gdy Conley Garrison trafił za trzy punkty i doprowadził do wyrównania stanu serii na 3–3. W tym jednym rzucie zmieściło się wszystko, co w tym sezonie budowało napięcie wokół Zastalu: wiara, napięcie i poczucie, że drużyna naprawdę wróciła do dużej gry. Po syrenie nie było chłodnej analizy. Był hałas, wzruszenie i kilkanaście minut wspólnego śpiewania z koszykarzami.
Tego wieczoru hala CRS wyglądała jak miejsce, które znowu odzyskało sens dla fanów basketu. Bilety na finałowe mecze znikały błyskawicznie, a komplet publiczności stawał się czymś naturalnym. To ważny sygnał nie tylko dla klubu, lecz także dla całego sportowego życia miasta. Tam, gdzie wcześniej bywał niepokój o wynik i frekwencję, pojawiła się energia, którą trudno zbudować jednym dobrym meczem. Do tego potrzeba czasu, cierpliwości i drużyny, która daje ludziom powód, by wracać.
Miłoszewski i Mazurczak zbudowali ten marsz szybciej, niż ktokolwiek zakładał
Za sukcesem stoi Arkadiusz Miłoszewski, trener, który po powrocie do Zielonej Góry przywiózł ze sobą także Andrzeja Mazurczaka, swojego boiskowego lidera ze Szczecina . Ten duet znów poprowadził zespół do finału, a skala efektu przerosła przedsezonowe oczekiwania. Mówiło się o stopniowym odbudowywaniu pozycji Zastalu, tymczasem cała operacja zamknęła się w jednym sezonie.
Miłoszewski nie miał jednak pracy od zera. Ten medal wyrósł także na wcześniejszych, trudnych miesiącach, gdy Zastal musiał walczyć o utrzymanie i sportowo, i organizacyjnie. Pamięć o starciach z Sokołem Łańcut czy MKS-em Dąbrowa Górnicza nie zniknęła, bo właśnie tam zaczynała się odbudowa zaufania. Drużyna przeszła przez okresy, w których łatwiej było mówić o przetrwaniu niż o trofeach. I dopiero wtedy zyskała charakter.
W tym sezonie klub rozegrał 48 spotkań, licząc także Puchar Polski, a od pierwszego meczu ligowego do finałowego numer siedem minęło 261 dni. To był maraton, nie sprint. Zastal najpierw przeżył turniej w Sosnowcu, gdzie pokonał Kinga i Śląsk, a później w play-offach znów rozprawił się ze szczecinianami i z Arką Gdynia. Każdy kolejny etap dokładał warstwę do tej historii. Nie była to droga gładka. Była za to konsekwentna.
„My tu jeszcze wrócimy” – rzucił po jednym z meczów Krzysztof Sulima.
Dopiął słowa czynami. I choć po siódmym spotkaniu w Warszawie przyszło rozczarowanie, to ten głos pewności dobrze oddaje ducha całej drużyny.
Srebro, które może być początkiem większej historii
To już dziewiąty medal w klubowej gablocie i trzeci srebrny. Sam wynik daje satysfakcję, ale w Zielonej Górze bardziej liczy się chyba sposób, w jaki on został wywalczony. Zastal po raz pierwszy w swojej historii musiał grać siódmy mecz finałów mistrzostw Polski. Zrobił to w najdłuższej serii finałowej w dziejach zielonogórskiej koszykówki. A przecież przed sezonem mówiono głównie o play-offach, nie o walce o medal.
W tle tego awansu stoi także jubileusz 80-lecia miejscowej koszykówki. W takim roku wicemistrzostwo brzmi jak mocny znak, nie przypadek. Katarzyna Marciniak, prezeska klubu, podkreślała przez cały sezon rolę kibiców i środowiska wokół drużyny. Jak mówiła, „naszym największym zwycięstwem i największą siłą są kibice”. Po tym, co działo się w hali CRS, te słowa nie brzmią jak klubowy slogan, lecz jak opis rzeczywistości.
Warto też zauważyć, że ten sezon może otworzyć kolejny etap. Współpraca z uczelnią została już sformalizowana, a klub coraz wyraźniej patrzy w stronę europejskich pucharów. Po takim roku trudno zamknąć się wyłącznie na ligową codzienność. Zbyt wielu ludzi znów uwierzyło, że w Zielonej Górze można budować drużynę, która nie tylko walczy, ale też przyciąga emocje. A to w sporcie bywa walutą cenniejszą niż sam srebrny medal.
na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.
Ostatnie Artykuły

Liczby z Nowej Soli robią wrażenie. Centrum elektromobilności już działa

Wakacyjny rozkład wchodzi na ulice. Autobusy pojadą rzadziej, ale linia 8 dojedzie nad wodę

Remont Zacisze dobiega końca. Pod ziemią czekało więcej przeszkód niż w planach

Jedna sekunda nad wodą wystarcza, by wakacje skończyły się tragedią

Ostatnia prosta w rowerowej rywalizacji. Finałowe przejazdy w Zielonej Górze

Zastal wrócił na medal. Ten sezon odmienił zielonogórską koszykówkę

51-latka straciła prawo jazdy po kontakcie z rowerzystą na przejeździe

Młodzi weszli do ratusza i zostawili po sobie własny ślad w Zielonej Górze

Lato Muz Wszelakich wraca z rozmachem i nadaje wakacjom nowy rytm

132 powody do dumy w Zielonej Górze. Młodzi odebrali stypendia

Radiowozy i sprzęt policyjny przyciągnęły uczniów przed wakacjami

Zielonogórscy twórcy dostali wsparcie na projekty, które czekały na swój moment

Fałszywy doradca wyczyścił konto zielonogórzanki na 107 tysięcy złotych

Głośne syreny w powiecie. To będzie tylko próbny alarm
Przydatne dane teleadresowe
- Filharmonia Zielonogórska im. Tadeusza Bairda - kontakt, bilety, godziny kasy
- Lubuskie Centrum Produktu Regionalnego w Zielonej Górze - kontakt, oferta i Akademia Producenta
- Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze - bilety, godziny, wystawy i dojazd
- Delegatura NIK w Zielonej Górze - kontakt, zadania i zasięg działania
- Młodzieżowe Centrum Kultury i Edukacji Dom Harcerza im. Janusza Korczaka w Zielonej Górze - kontakt, zajęcia, dojazd
- Straż Miejska w Zielonej Górze - kontakt, zgłoszenia, mandaty
