Szop pracz wchodzi do domów. W Palmiarni padły gorzkie liczby

FOT. UM w Zielonej Górze
W zielonogórskiej Palmiarni zamiast lekkiej rozmowy o naturze padły słowa, które studzą optymizm. Szop pracz, przez wielu nadal kojarzony z sympatycznym zwierzakiem, został pokazany jako gatunek, który potrafi wejść do domu, rozbić ptasie lęgi i przenosić choroby. Podczas konferencji organizowanej przez Biuro Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Zielona Góra i Zrzeszenie Gmin Województwa Lubuskiego wybrzmiał też drugi temat – kto ma za to wszystko zapłacić.
- Szop pracz z ciekawostki stał się problemem na dużą skalę
- W Palmiarni padły przykłady roślin i zwierząt, które wypierają inne gatunki
- Samorządy liczą pieniądze, a odłów szopów drożeje z każdym rokiem
Szop pracz z ciekawostki stał się problemem na dużą skalę
Leszek Jerzak z Uniwersytetu Zielonogórskiego mówił o szopie praczu z wyraźnym dystansem, ale bez złudzeń. Zwracał uwagę, że to zwierzę sprytne, odporne i niezwykle elastyczne, a do tego bez trudu odnajduje się tam, gdzie człowiek zostawia mu miejsce i pożywienie.
„Może podnieść dachówkę i wejść do środka.”
To jedno zdanie dobrze oddało sens całej dyskusji. Szop nie jest już egzotyczną ciekawostką z opowieści zza granicy. Potrafi wchodzić do zabudowań, wyjada jaja ptaków, niszczy lęgi, bierze ryby z płytkiej wody, a gdy zabraknie mu takiego pożywienia, sięga po owoce i warzywa. Na dodatek rozprzestrzenia obce patogeny i choroby, z którymi nasze środowisko nie miało wcześniej do czynienia.
Skala problemu rośnie z roku na rok. Dane przywołane podczas spotkania pokazują to bez upiększeń:
- 920 sztuk – cztery lata wcześniej na terenie dawnego województwa zielonogórskiego
- 2,5 tys. – rok później
- 4,5 tys. – w kolejnym roku
- 7 tys. – w poprzednim roku
- ponad 10 tys. – w całym województwie lubuskim
- 50–55 tys. – rocznie po stronie Brandenburgii i Saksonii
Łowczy okręgowy PZŁ w Zielonej Górze Jacek Banaszek przypominał przy tym, że po zachodniej stronie granicy skala odłowów i eliminacji jest jeszcze większa. To nie jest już problem pojedynczych działek czy leśnych zakamarków. To zjawisko, które rozlewa się po regionie szybciej, niż udaje się je ograniczać.
W Palmiarni padły przykłady roślin i zwierząt, które wypierają inne gatunki
Debata nie zatrzymała się na jednym gatunku. Wśród przykładów pojawiły się zarówno rośliny, jak i zwierzęta, które potrafią mocno przestawić naturalną równowagę. Barszcz Sosnowskiego, nawłoć kanadyjska, gęsiówka egipska, nutria, żółw ozdobny, piżmak, norka amerykańska i rak pręgowany – ta lista wybrzmiała jak katalog problemów, które zaczynają się niewinnie, a kończą kosztami i stratami w przyrodzie.
Część z tych gatunków tworzy zwarte płaty i wypiera rodzime rośliny. Inne niszczą wały przeciwpowodziowe, konkurują z naszymi ptakami o miejsca lęgowe albo wypierają żółwia błotnego i raka szlachetnego. Szczególnie mocno wybrzmiał przykład raka pręgowanego, który dobrze znosi zanieczyszczoną wodę i przez to zyskał przewagę nad gatunkami rodzimymi.
„W Europie nie ma naturalnych ekosystemów.”
Te słowa Jerzaka wybrzmiały w sali bardzo wyraźnie. Nie chodziło o akademicką tezę, lecz o przypomnienie, że dzisiejsze środowisko jest mocno przekształcone przez człowieka, a więc także przez jego decyzje. Przy niektórych gatunkach, jak podkreślano, udział mieli również ludzie – choćby wtedy, gdy sprowadzali rośliny z myślą o pożytku dla pszczół, nie myśląc o skutkach, które ujawniły się później.
Samorządy liczą pieniądze, a odłów szopów drożeje z każdym rokiem
Paweł Tonder, wiceprezydent Zielonej Góry, podkreślał, że to temat niełatwy i budzący emocje, ale właśnie dlatego trzeba go podejmować. Bez rozmowy o gatunkach inwazyjnych trudno mówić o sensownych działaniach naprawczych.
„Temat trudny i kontrowersyjny, ale musimy takie podejmować, by wypracowywać kierunki radzenia sobie z problemami” – zaznaczył.
Najbardziej twarda część dyskusji dotyczyła jednak pieniędzy. Jacek Banaszek wyjaśniał, że ustawa nakłada na gminy obowiązek działania, ale każde takie działanie kosztuje. Trzeba wynająć firmę, odłowić zwierzę, uśpić je i zutylizować. Przy szopie praczu, który nie ma naturalnych wrogów i świetnie dostosowuje się do warunków, koszty potrafią rosnąć błyskawicznie.
„Złapanie i utrzymanie jednego z nich kosztuje 5–6 tysięcy złotych rocznie” – mówił łowczy okręgowy PZŁ w Zielonej Górze.
Jeśli zwierząt są dziesiątki albo setki, rachunek przestaje być abstrakcją. Przy scenariuszu hodowli klatkowej, pod nadzorem weterynaryjnym, z karmieniem i sterylizacją, wydatki robią się dla samorządów bardzo ciężkie. A przecież szop pracz może żyć nawet dwie dekady.
Właśnie dlatego spotkanie w Palmiarni było czymś więcej niż kolejną przyrodniczą debatą. Pokazało, że gatunki inwazyjne nie są tylko problemem lasów, parków czy ogrodów. Wchodzą też do budżetów gmin, do planów służb i do codziennej odpowiedzialności za to, co dzieje się tuż obok ludzi.
na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Sekundy od potrącenia na Łużyckiej - kierowca minął pieszą o włos

Warsztaty o wodzie w Babimoście. Dzieci i dorośli włączą się w kampanię

Lumina Metals na giełdzie. W tle 20 miliardów i kopalnia pod Nową Solą

Straż Graniczna ucina plotki. W Zielonej Górze nie będzie ośrodka dla migrantów

Bezpłatna mammografia w Kargowej. Badanie, którego nie warto odkładać

Szop pracz wchodzi do domów. W Palmiarni padły gorzkie liczby

W Zatoniu wakacje zaczną się od pikniku, gitary i terenowej gry

Zacisze zamknięte. Kierowców czekają objazdy przez Prostą i Działkową

Dron na celowniku satyry - Norwid szuka ciętego spojrzenia

Budżet obywatelski zaskoczył wynikiem. Strażacy i strzelcy na czele

Dzika Ochla pod lupą policji - upał i brawura grożą tragedią

Rodzinny dzień w Drzonkowie z pływalnią, końmi i sportowymi atrakcjami

Prawie 200 biegaczy i 150 dzieci - tak policja świętowała sport w Zielonej Górze

Pierwszy trening pierwszej pomocy w Zielonej Górze. RKO i AED w centrum zajęć
Przydatne dane teleadresowe
- Wojewódzki Urząd Pracy w Zielonej Górze - kontakt, godziny, rejestracja, wsparcie dla pracodawców
- Parafia Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze - msze, kancelaria, kontakt
- Wojewódzkie Biuro Geodezji i Terenów Rolnych w Zielonej Górze - kontakt, oddziały, scalenie gruntów
- Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Zielonej Górze - kontakt, poradnie, badania
- Delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Zielonej Górze - kontakt i zakres działania
- Delegatura NIK w Zielonej Górze - kontakt, zadania i zasięg działania
