Z Gienuży do Zielonej Góry. Rodzinna pamięć nie kończy się za Bugiem

W tej historii są mazurskie drogi, kresowa wieś i powojenna Zielona Góra, do której trzeba było przyzwyczajać się latami. Mieczysław Ostrowski opowiada o rodzinie rozdzielonej przez granice, represje i decyzje podejmowane po wojnie. Jest w tej opowieści także ślad jego zawodowej drogi – od pracy na uczelni i prowadzenia księgarni po wydawanie książek oraz własne pisanie. Dziś szuka w archiwach w Wilnie imienia przodka, od którego zaczyna się rodzinna saga.
- Gienuża została w rodzinie mimo granic i represji
- Zielona Góra przyszła po Mazurach powoli
- Od księgarni uniwersyteckiej do rodzinnej sagi
Gienuża została w rodzinie mimo granic i represji
Mieczysław Ostrowski urodził się w 1948 roku. Dzieciństwo spędził w Wopławkach pod Kętrzynem, a przez trzy lata chodził do szkoły w sąsiednich Czernikach. W Kętrzynie zamieszkali jego rodzice, tam też kształtowały się pierwsze rodzinne wspomnienia. Później wyjechał na studia do Gdańska , ale za najważniejsze miejsce uważał właśnie Kętrzyn.
Rodzinne korzenie sięgają jednak dalej – do Gienuży, wsi położonej dziś w północno-wschodniej Białorusi. Przed wojną należała do województwa wileńskiego, do powiatu brasławskiego, najbardziej wysuniętego na północny wschód powiatu II Rzeczypospolitej.
„Gienuża wiąże aż cztery pokolenia mojej rodziny.”
Początek tej historii stanowi prapradziadek Ostrowski, którego imienia Mieczysław Ostrowski jeszcze nie zna. Około 1840 roku miał kupić z carskich zasobów ziemię wokół Gienuży – mniej więcej 60 hektarów. Wcześniej należała do Rosjanina Szałkowskiego, który chciał uniknąć wieloletniej służby w rosyjskim wojsku. Po nim gospodarstwo przejął syn Klemens, a następnie dziadek rozmówcy, również Klemens.
Dziadek pozostał na miejscu po 1945 roku, choć wiedział, że w sowieckiej rzeczywistości polskie pochodzenie i przywiązanie do własności mogą oznaczać poważne kłopoty. Z ośmiorga jego dzieci troje najstarszych dołączyło do polskiej partyzantki związanej z Armią Krajową. Ojciec Mieczysława Ostrowskiego po internowaniu spędził dwa lata w obozie pracy przy wyrębie lasu w Kałudze pod Moskwą. Wrócił do Polski w 1946 roku.
Starszy brat ojca został skazany na dziesięć lat obozu pracy o zaostrzonym rygorze w Krasnojarskim Kraju, po próbie ucieczki z sowieckiego internowania. Jedna z sióstr spędziła dekadę w łagrze pod Murmańskiem. Pozostałe dzieci zostały po tamtej stronie wraz z rodzicami.
Dziadek Klemens przez pewien czas uchylał się od pracy w kołchozie i opóźniał płacenie kontrybucji. Uciekał przed sowieckimi poborcami, aż został aresztowany. Po krótkim procesie otrzymał wyrok dziesięciu lat więzienia. W listach pisanych z celi opisywał swoje losy. Do domu wrócił w 1956 roku, ale nie odzyskał ani ziemi, ani budynków, ani rodzinnego domu. Pozostał mu niewielki kawałek gruntu.
Ostrowski opisuje dziadka jako człowieka niezwykle uzdolnionego i mocno związanego z gospodarstwem. Znał się na zbożach, hodowli bydła i pszczelarstwie, śledził rynek rolny, a samodzielnie zbudował dom oraz zabudowania gospodarcze. Wykonywał meble, grał na skrzypcach i potrafił je konstruować. Przez pewien czas prowadził także certyfikowany zakład fotograficzny w Widzach. Zezwolenie na jego działalność wystawił w 1914 roku gubernator w Kownie.
Mieczysław Ostrowski odwiedzał rodzinne strony pięciokrotnie. Podczas dwóch pierwszych wyjazdów spotkał jeszcze dziadka Klemensa. Dziś chce uzupełnić tę historię o dokumenty z wileńskich archiwów. W przypadku rodzin przesiedlonych i represjonowanych takie poszukiwania mogą być jedynym sposobem na połączenie ustnych przekazów z konkretnymi datami, nazwiskami i dokumentami.
Zielona Góra przyszła po Mazurach powoli
Do Zielonej Góry Ostrowski trafił z powodów zawodowych. Rozwijająca się Wyższa Szkoła Pedagogiczna szukała pracowników, między innymi do rusycystyki. Po studiach w Gdańsku przyjął tę propozycję, choć początkowo traktował nowe miejsce jako przystanek, a nie cel.
„Do Zielonej przyzwyczajałem się w żółwim tempie.”
W latach siedemdziesiątych różnica między Zieloną Górą a Gdańskiem była dla niego wyraźna. Chodziło nie tylko o wielkość obu ośrodków, ale też o tempo codziennego życia, sposób ubierania się i zachowania mieszkańców. Zielona Góra wydawała mu się spokojna i cicha, daleka od trójmiejskiego gwaru. Do nowego otoczenia musiał się stopniowo dostosować, a wspomnienia Mazur długo wracały w snach – jako droga z Wopławek do Czernik i kętrzyńskie liceum.
W Kętrzynie obserwował świat podobny pod pewnym względem do powojennej Zielonej Góry. W starych, poniemieckich domach mieszkali ludzie przybyli z innych stron Polski. Dawna zabudowa pozostawała ta sama, ale jej mieszkańcy i codzienne życie zmieniły się po wojnie. Ostrowski dorastał więc w miejscu, gdzie spotykały się niemiecka przeszłość i polska powojenna migracja.
To doświadczenie miało znaczenie dla jego późniejszego zainteresowania historią Zielonej Góry. Rozumiał, że dzieje miasta nie kończą się na zmianie granic ani na wymianie mieszkańców. Można je opowiadać przez losy konkretnych osób, ich domów, pracy i decyzji podejmowanych w niełatwych czasach.
Od księgarni uniwersyteckiej do rodzinnej sagi
Ostrowski przez lata pracował jako nauczyciel akademicki i menedżer. Prowadził Księgarnię Uniwersytecką Uniwersytetu Zielonogórskiego, a przez kilkanaście lat wydawał książki pod szyldem oficyny Verbum. Wśród publikacji znalazły się opracowania dotyczące przedwojennej Zielonej Góry i biografie Grünberczyków.
Pomysł polegał na pokazaniu historii miasta przez życiorysy ludzi, którzy mieli wpływ na jego rozwój. Listę bohaterów opracował wspólnie z prof. Hieronimem Szczegółą, a biogramy przygotowywali między innymi miejscowi nauczyciele akademiccy. W publikacjach pojawiały się osoby związane z domami, fabrykami i innymi miejscami, które nadal są częścią miejskiego krajobrazu.
Po 1989 roku można było swobodniej sięgać do tematów wcześniej pomijanych albo przedstawianych pod presją ideologii. Samorząd wspierał wówczas niezależne oficyny, co ułatwiało wydawanie książek poświęconych historii miasta. Dla Ostrowskiego ważne było nie tylko uzupełnianie wiedzy o niemieckiej Zielonej Górze, ale też przywracanie obecności tematów społecznych.
W oficynie Verbum ukazywały się między innymi książki prof. Aleksandry Maciarz dotyczące dzieci z niepełnosprawnościami i dzieci z autyzmem. Przed 1989 rokiem ta problematyka niemal nie istniała w przestrzeni publicznej. Publikacje dostarczały specjalistycznej wiedzy i otwierały miejsce dla osób oraz rodzin, o których wcześniej mówiło się niewiele.
W ostatnich latach Ostrowski sam zaczął pisać. Tworzy wiersze i eseje rodzinne, próbując uporządkować przekazy o Gienuży, dziadku Klemensie i losach krewnych po wojnie. Do poszukiwań zachęcił go między innymi kolega z dawnego liceum, prof. Ryszard Szadziewski, autor własnej sagi rodzinnej.
„Nikt tego za ciebie nie zrobi.”
Ostrowski uważa, że opowieści przekazywane wyłącznie ustnie z czasem znikają. Dlatego zbiera listy, wspomnienia i dokumenty, a teraz chce dotrzeć do kolejnych śladów w Wilnie. Pisanie łączy z doświadczeniem redaktora i wydawcy. Jak mówił, pracują w nim równocześnie autor i redaktor – jeden opowiada, drugi porządkuje materiał.
na podstawie: Urząd Miasta.
Ostatnie Artykuły

Kąpiel miała być odpoczynkiem. Jeden błąd nad wodą może skończyć się tragedią

Policjantka z Zielonej Góry znów na podium - trzeci brązowy medal

Tour de Pologne przejedzie przez cztery gminy. Będą utrudnienia

Z Gienuży do Zielonej Góry. Rodzinna pamięć nie kończy się za Bugiem

Szybka miłość, później prośba o leczenie. 70-latka straciła 16 tys. zł

Parzące gąsienice w zielonogórskich lasach. Potrzebna ostrożność

Pokłócił się z rowerzystą, wyciągnął broń i strzelił mu w udo

Kłótnia o przepisy ruchu drogowego zakończyła się dwoma strzałami

Policjant po służbie zatrzymał złodzieja przy wyjściu ze sklepu

Tour de Pologne w Zielonej Górze. Autobusy bez opłat, ale z objazdami

Apel pamięci na cmentarzu. Zielona Góra odda hołd Powstańcom Warszawskim

200 tysięcy złotych do podziału. Mieszkańcy Babimostu zgłaszają pomysły
![[PIŁKA NOŻNA] Betclic 2. liga: Lechia Zielona Góra – Rekord Bielsko-Biała 1:1 na otwarcie sezonu](/images/mecz/thumbnails/lechia-zielona-gora-rekord-bielsko-biala-25072026-11.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Betclic 2. liga: Lechia Zielona Góra – Rekord Bielsko-Biała 1:1 na otwarcie sezonu

Wiadukt przy ul. Zjednoczenia znów ma cztery pasy. Koniec zwężenia
Przydatne dane teleadresowe
- Izba Administracji Skarbowej w Zielonej Górze - kontakt, godziny, sprawy online
- Lubuska Wojewódzka Komenda OHP w Zielonej Górze - kontakt, oferta i jednostki
- Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze - kontakt, JRG, sprawy prewencyjne
- Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Zielonej Górze - kontakt i lokalizacja
- Powiatowy Urząd Pracy w Zielonej Górze - kontakt, rejestracja, godziny i filie
- Parafia Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze - msze, kancelaria, kontakt
