Księżna Dorota – bankierka i plantatorka ananasów w zatońskim pałacu

W zielonogórskim archiwum pojawiła się opowieść o kobiecie, która łączyła arystokratyczny blask salonów z chłodną kalkulacją finansową. Książka Zbigniewa Bujkiewicza odsłania nieznane oblicze Doroty Talleyrand-Perigord – od prywatnego banku po oranżerie z ananasami. To spojrzenie zmienia obraz rezydencji w Zatoniu i pokazuje, że gospodarcze pomysły bywały równie ważne jak tytuły i salony.
- Dorota – księżna, która prowadziła własny bank
- Pałac w Zatoniu i ogrody, gdzie hodowano ananasy
- Archiwum Państwowe przypomina gospodarcze oblicze księżnej
Dorota – księżna, która prowadziła własny bank
Autorska książka Zbigniewa Bujkiewicza, oparta na dokumentach z miejscowego archiwum, wydobywa z zapomnienia fragment życia księżnej Doroty, którą znano na salonach Europy jako partnerkę Karola Talleyranda. Z materiałów wynika, że po przeniesieniu się z Francji na ziemie odziedziczone po ojcu wpływy i ziemskie dobra traktowała jak realny majątek do zarządzania – nie tylko dekorację.
„Największym odkryciem był dla mnie fakt, że była bankowcem. Miała własny, prywatny bank, który funkcjonował pod nazwą Berliner Kasse.”
– Zbigniew Bujkiewicz
Dzięki tej działalności księżna utrzymywała płynność finansową i często to inni byli jej dłużni. Pochodzenie majątku najlepiej obrazuje figura ojca – Piotr Biron – którego zasób ziem oceniano na 73 tysiące hektarów, a majątek wyceniano na pięć milionów talarów (część tej sumy miała formę wierzytelności wobec carów rosyjskich). Przejęcie tytułu i dóbr żagańskich kosztowało Dorotę łącznie około 700 tysięcy talarów – między innymi 447 tysięcy talarów za ziemie i 225 tysięcy talarów jako rekompensata przy negocjacjach tytułowych.
Pałac w Zatoniu i ogrody, gdzie hodowano ananasy
Dorota przyjechała do Zatonia w 1840 roku i szybko przystąpiła do modernizacji rezydencji. Zleciła remonty w duchu klasycyzmu, zleciła zatrudnienie ogrodnika z Charlottenburga i wprowadziła rozwiązania podnoszące wygodę codziennego życia – m.in. łazienkę z ciepłą i zimną wodą oraz kuchnię wewnątrz pałacu.
„Już wyjeżdżając z Francji i osiedlając się w Zatoniu, miała jeden cel: przejęcie Żagania.”
– Zbigniew Bujkiewicz
Jednym z najbardziej zaskakujących wątków jest uprawa ananasów. W czasach, gdy transport morski nie zapewniał łatwej dostępności egzotycznych owoców, na Śląsku rozwinęła się moda na ich hodowlę. W Zatoniu ananasy uprawiano w skrzyniach ogrzewanych przez koński obornik i dodatkowo przykrywane – zanim rozpowszechniły się pierwsze urządzenia cieplarniane. Oprócz ananasów gospodarstwo sprzedawało także drzewka owocowe – m.in. brzoskwinie, wiśnie i jabłonie.
W rozkładach prac modernizacyjnych pojawia się rok 1841, kiedy księżna poleciła przebudowę pałacu i realizację założenia parkowego – inwestycje, które częściowo tłumaczą współczesne zainteresowanie ruinami i zrewitalizowanym parkiem w Zatoniu.
Archiwum Państwowe przypomina gospodarcze oblicze księżnej
Promocja książki odbyła się w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze, a publikacja jest dostępna w informacji turystycznej w ratuszu. Tekst Bujkiewicza odchodzi od biograficznych sensacji na rzecz analiz dokumentów i rachunków, dzięki czemu ukazuje Dorotę jako osobę pragmatyczną i gospodarczą – nie tylko figurę salonową.
Dla mieszkańców i odwiedzających oznacza to kilka praktycznych wniosków – rewitalizacja parku i pałacu w Zatoniu to nie tylko estetyka, lecz także element historycznej tożsamości związany z gospodarczymi pomysłami dawnych właścicieli. Kto idzie dziś ścieżkami parku, może patrzeć na ruiny inaczej – jako miejsce, gdzie łączono nowoczesne rozwiązania techniczne z eksperymentami ogrodniczymi. Książka Zbigniewa Bujkiewicza daje też konkretny impuls do dalszego wykorzystywania archiwaliów przy opowiadaniu lokalnej historii i przyciąganiu zainteresowanych turystów oraz badaczy.
na podstawie: UM w Zielonej Górze.
Autor: krystian

