Księżna Dorota – bankierka i plantatorka ananasów w zatońskim pałacu

3 min czytania
Księżna Dorota – bankierka i plantatorka ananasów w zatońskim pałacu

W zielonogórskim archiwum pojawiła się opowieść o kobiecie, która łączyła arystokratyczny blask salonów z chłodną kalkulacją finansową. Książka Zbigniewa Bujkiewicza odsłania nieznane oblicze Doroty Talleyrand-Perigord – od prywatnego banku po oranżerie z ananasami. To spojrzenie zmienia obraz rezydencji w Zatoniu i pokazuje, że gospodarcze pomysły bywały równie ważne jak tytuły i salony.

  • Dorota – księżna, która prowadziła własny bank
  • Pałac w Zatoniu i ogrody, gdzie hodowano ananasy
  • Archiwum Państwowe przypomina gospodarcze oblicze księżnej

Dorota – księżna, która prowadziła własny bank

Autorska książka Zbigniewa Bujkiewicza, oparta na dokumentach z miejscowego archiwum, wydobywa z zapomnienia fragment życia księżnej Doroty, którą znano na salonach Europy jako partnerkę Karola Talleyranda. Z materiałów wynika, że po przeniesieniu się z Francji na ziemie odziedziczone po ojcu wpływy i ziemskie dobra traktowała jak realny majątek do zarządzania – nie tylko dekorację.

„Największym odkryciem był dla mnie fakt, że była bankowcem. Miała własny, prywatny bank, który funkcjonował pod nazwą Berliner Kasse.”
– Zbigniew Bujkiewicz

Dzięki tej działalności księżna utrzymywała płynność finansową i często to inni byli jej dłużni. Pochodzenie majątku najlepiej obrazuje figura ojca – Piotr Biron – którego zasób ziem oceniano na 73 tysiące hektarów, a majątek wyceniano na pięć milionów talarów (część tej sumy miała formę wierzytelności wobec carów rosyjskich). Przejęcie tytułu i dóbr żagańskich kosztowało Dorotę łącznie około 700 tysięcy talarów – między innymi 447 tysięcy talarów za ziemie i 225 tysięcy talarów jako rekompensata przy negocjacjach tytułowych.

Pałac w Zatoniu i ogrody, gdzie hodowano ananasy

Dorota przyjechała do Zatonia w 1840 roku i szybko przystąpiła do modernizacji rezydencji. Zleciła remonty w duchu klasycyzmu, zleciła zatrudnienie ogrodnika z Charlottenburga i wprowadziła rozwiązania podnoszące wygodę codziennego życia – m.in. łazienkę z ciepłą i zimną wodą oraz kuchnię wewnątrz pałacu.

„Już wyjeżdżając z Francji i osiedlając się w Zatoniu, miała jeden cel: przejęcie Żagania.”
– Zbigniew Bujkiewicz

Jednym z najbardziej zaskakujących wątków jest uprawa ananasów. W czasach, gdy transport morski nie zapewniał łatwej dostępności egzotycznych owoców, na Śląsku rozwinęła się moda na ich hodowlę. W Zatoniu ananasy uprawiano w skrzyniach ogrzewanych przez koński obornik i dodatkowo przykrywane – zanim rozpowszechniły się pierwsze urządzenia cieplarniane. Oprócz ananasów gospodarstwo sprzedawało także drzewka owocowe – m.in. brzoskwinie, wiśnie i jabłonie.

W rozkładach prac modernizacyjnych pojawia się rok 1841, kiedy księżna poleciła przebudowę pałacu i realizację założenia parkowego – inwestycje, które częściowo tłumaczą współczesne zainteresowanie ruinami i zrewitalizowanym parkiem w Zatoniu.

Archiwum Państwowe przypomina gospodarcze oblicze księżnej

Promocja książki odbyła się w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze, a publikacja jest dostępna w informacji turystycznej w ratuszu. Tekst Bujkiewicza odchodzi od biograficznych sensacji na rzecz analiz dokumentów i rachunków, dzięki czemu ukazuje Dorotę jako osobę pragmatyczną i gospodarczą – nie tylko figurę salonową.

Dla mieszkańców i odwiedzających oznacza to kilka praktycznych wniosków – rewitalizacja parku i pałacu w Zatoniu to nie tylko estetyka, lecz także element historycznej tożsamości związany z gospodarczymi pomysłami dawnych właścicieli. Kto idzie dziś ścieżkami parku, może patrzeć na ruiny inaczej – jako miejsce, gdzie łączono nowoczesne rozwiązania techniczne z eksperymentami ogrodniczymi. Książka Zbigniewa Bujkiewicza daje też konkretny impuls do dalszego wykorzystywania archiwaliów przy opowiadaniu lokalnej historii i przyciąganiu zainteresowanych turystów oraz badaczy.

na podstawie: UM w Zielonej Górze.

Autor: krystian