Zielona Góra w oscarowym filmie, którego przez lata prawie nikt tu nie widział

4 min czytania
Zielona Góra w oscarowym filmie, którego przez lata prawie nikt tu nie widział

FOT. Zielona Góra Urząd Miasta

Przez długie lata ten obraz krążył niemal wyłącznie w filmowych archiwach, choć jego kadry pokazują miejsca z Zielonej Góry i zapisane w nich wojenne piętno. „One Survivor Remembers” to dokument, który przyniósł Oscara, a jednocześnie opowiada historię prowadzącą od Grünbergu do marszu śmierci. W połowie lat 90. kamera uchwyciła ośnieżoną Polską Wełnę ze Wzgórza Winnego, a dziś te sceny brzmią jak zaskakujące przypomnienie, że miasto pojawiło się w oscarowym kinie. To jeden z tych filmów, które nie tylko zdobyły nagrodę, ale też zostawiły po sobie ślad w lokalnej pamięci.

  • Film z Hollywood wraca na Wrocławską po latach milczenia
  • Gerda Weissmann-Klein prowadzi widza przez obóz i marsz śmierci
  • Oscary, owacja i film, który Ameryka wpisała do swojej pamięci

Film z Hollywood wraca na Wrocławską po latach milczenia

Historia zaczyna się od faktu, który w Zielonej Górze wciąż potrafi zaskoczyć. 40-minutowy dokument „One Survivor Remembers” w 1996 r. zdobył Oscara dla najlepszego krótkiego filmu dokumentalnego i do dziś pozostaje jedynym takim obrazem, w którym pojawia się Zielona Góra. Wcześniej produkcja została nagrodzona Emmy, czyli wyróżnieniem najważniejszym dla telewizji.

Mimo tego film w Polsce właściwie nie zaistniał. Nie miał oficjalnej premiery, nie dorobił się nawet polskiego tytułu, a na Filmwebie zebrał zaledwie 14 ocen. Wśród opinii są tylko krótkie, suche wpisy, ale sam fakt tak skromnej obecności w polskim obiegu filmowym mówi sporo: to dzieło znane bardziej w amerykańskich archiwach niż w mieście, którego fragmenty zostały w nim pokazane.

Produkcja HBO wraca dziś do Zielonej Góry także dlatego, że widać w niej konkretne miejsca. W filmie pojawiają się obrazy ośnieżonej Polskiej Wełny, filmowane ze Wzgórza Winnego. To nie są anonimowe kadry. To przestrzeń, którą można rozpoznać i osadzić w miejskiej topografii, nawet jeśli przez lata mało kto zwracał uwagę, że oscarowa historia rozgrywa się także tutaj.

Gerda Weissmann-Klein prowadzi widza przez obóz i marsz śmierci

Bohaterką dokumentu jest Gerda Weissmann-Klein, polska Żydówka z Bielska-Białej , która przeżyła Zagładę i później opisała swoje doświadczenia w autobiografii „All But My Life”. Od wiosny 1944 r. do stycznia 1945 r. była więźniarką obozu dla żydowskich kobiet w Grünbergu, filii niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Obóz mieścił się przy dzisiejszej ul. Wrocławskiej, w kompleksie Deutsche Wollenwaren Manufaktur, czyli powojennej Polskiej Wełny.

W pamięci zostawiła obraz miejsca, które z zewnątrz mogło wyglądać niemal zwyczajnie, a jednocześnie było przestrzenią cierpienia.

„To było miejsce, gdzie w pięknej scenerii rozgrywało się okrucieństwo”.

Kobiety mieszkały dokładnie tam, gdzie dziś stoi Kaufland, a pracowały w fabryce włókienniczej po drugiej stronie ulicy, w miejscu obecnej galerii Focus Mall. Taki układ sprawia, że historia Gerdy nie jest odległą opowieścią z kroniki wojennej. Ona przechodzi przez dzisiejszy układ miasta, przez miejsca codziennych zakupów, spacerów i przejazdów.

29 stycznia 1945 r. Niemcy ewakuowali obóz w Grünbergu. Więźniarki ruszyły w jeden z najdłuższych Marszów Śmierci II wojny światowej. Około 2600 żydowskich kobiet zostało wypędzonych w drogę pełną głodu, zimna i przemocy. Gerda Weissmann-Klein przeszła ponad 800 kilometrów do Volarów w południowych Czechach, gdzie nieliczne ocalałe zostały wyzwolone przez amerykańskich żołnierzy. Tam pojawił się także Kurt Klein, żołnierz armii USA, z pochodzenia niemiecki Żyd, późniejszy mąż Gerdy.

Oscary, owacja i film, który Ameryka wpisała do swojej pamięci

Dokument powstał na podstawie książki wydanej w 1957 r. przez samą Gerdę Weissmann-Klein. Reżyserem i producentem był Amerykanin Kary Antholis, a za zdjęcia odpowiadał Andrzej Jeziorek, który za swoją pracę otrzymał nominację do Emmy. To ważny szczegół, bo pokazuje, że zielonogórski ślad w filmie nie jest przypadkowym ujęciem z podróży, ale świadomym elementem opowieści.

Najbardziej pamiętny wieczór przyszedł 25 marca 1996 r. w Dorothy Chandler Pavilion w Los Angeles. Galę prowadziła Whoopi Goldberg, a największe nagrody zgarnął wtedy „Braveheart. Waleczne Serce” Mela Gibsona. „One Survivor Remembers” wygrał jednak swoją kategorię i na scenie odebrał Oscara z rąk Nicolasa Cage’a, który sam tego wieczoru został nagrodzony za rolę w „Zostawić Las Vegas”.

Gerda Weissmann-Klein niespodziewanie zabrała głos i mówiła o wojennych doświadczeniach. Publiczność zareagowała owacją na stojąco, a „The New York Times” uznał to wystąpienie za jedno z najbardziej poruszających w historii Oscarów. Dziś można je obejrzeć na oficjalnym kanale Amerykańskiej Akademii Filmowej w serwisie YouTube.

W 2012 r. film trafił do Narodowego Rejestru Filmowego Biblioteki Kongresu, gdzie trafiają obrazy uznane za szczególnie cenne dla przyszłych pokoleń. Na tej liście są m.in. „Obywatel Kane”, „Zniewolony. 12 Years a Slave”, „Truman Show”, „Incepcja”, „Shrek” i „Lista Schindlera”. Rok wcześniej Barack Obama wręczył Gerdzie Weissmann-Klein Medal Wolności, najwyższe amerykańskie odznaczenie, doceniając jej wytrwałe przypominanie światu o sile człowieka w skrajnej beznadziei.

Gerda Weissmann-Klein zmarła w 2022 r. w Phoenix, mając prawie 98 lat. Jej historia jednak nie zniknęła. Film „One Survivor Remembers”, z polskimi napisami, ma być pokazany w Zielonej Górze w styczniu przyszłego roku, podczas obchodów 82. rocznicy Marszu Śmierci. Dla miasta to rzadki moment, kiedy oscarowe kino wraca nie jako ciekawostka, ale jako ciężki, prawdziwy ślad historii zapisanej w miejscach, obok których przechodzi się codziennie.

na podstawie: UM w Zielonej Górze.

Autor: krystian