Lubuskie hodowle pod presją wirusów. Weterynarze ostrzegają przed ptakami z niepewnego źródła

Lubuskie hodowle pod presją wirusów. Weterynarze ostrzegają przed ptakami z niepewnego źródła

W lubuskich kurnikach rośnie napięcie, bo wirusy atakują szybciej, niż wielu hodowców zdąży się przygotować. Od początku roku służby weterynaryjne potwierdziły kolejne ogniska rzekomego pomoru drobiu i grypy ptaków, a skala strat sięga setek tysięcy sztuk. To sygnał, że nawet niewielkie przydomowe stado może dziś znaleźć się w strefie ryzyka, jeśli zabraknie podstawowej ostrożności. Weterynarze zwracają uwagę przede wszystkim na jeden błąd, który wciąż się powtarza – kupowanie ptaków z przypadkowych źródeł.

  • Wirusy uderzają w region, a straty liczy się już w setkach tysięcy ptaków
  • Najmniejsze stada są teraz najłatwiejszym celem dla zakażenia
  • Pierwsze objawy nie dają czasu do stracenia

Wirusy uderzają w region, a straty liczy się już w setkach tysięcy ptaków

Od początku 2026 roku na terenie województwa lubuskiego potwierdzono już 7 ognisk rzekomego pomoru drobiu, w tym 4 w powiecie nowosolskim, oraz 2 ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków. To nie są pojedyncze incydenty, ale seria zdarzeń, która pokazuje, jak łatwo choroby wirusowe potrafią przemieszczać się między gospodarstwami i jak szybko wymuszają twarde działania.

W ich następstwie zabito i przekazano do utylizacji 379 952 sztuki drobiu. Taka liczba dobrze pokazuje, że problem nie kończy się na jednym gospodarstwie. Każde ognisko oznacza też ograniczenia gospodarcze i dodatkową ostrożność dla hodowców z całego regionu, także tych, którzy trzymają ptaki wyłącznie na własne potrzeby.

Najmniejsze stada są teraz najłatwiejszym celem dla zakażenia

Lubuski Wojewódzki Lekarz Weterynarii apeluje szczególnie do właścicieli małych, przydomowych stad. To właśnie tam ryzyko bywa lekceważone najczęściej, choć wystarczy kontakt z dzikim ptactwem, nieprzemyślany zakup nowego drobiu albo przeniesienie wirusa na butach czy sprzęcie, by problem pojawił się nagle.

Warto trzymać się kilku prostych zasad, które w takich warunkach robią największą różnicę:

– ograniczać kontakt drobiu z dzikimi ptakami,
– zabezpieczać wybiegi i kurniki tak, by zwierzęta wolno żyjące nie miały do nich dostępu,
– nie kupować ptaków z ogłoszeń, od handlarzy obwoźnych ani z miejsc, których pochodzenia nie da się potwierdzić,
– przed zakupem nowych sztuk skonsultować się z właściwym Powiatowym Inspektoratem Weterynarii,
– dbać o higienę: dezynfekować obuwie, ręce i sprzęt, zmieniać odzież roboczą i ograniczać wizyty osób postronnych.

Służby przypominają też, że pora roku i warunki pogodowe sprzyjają rozprzestrzenianiu wirusów. To oznacza, że zaniedbanie jednego z tych elementów może otworzyć drogę chorobie szybciej, niż widać to na pierwszy rzut oka.

Pierwsze objawy nie dają czasu do stracenia

Niepokój powinny wzbudzić zwłaszcza nagłe padnięcia ptaków, spadek nieśności, duszność, biegunka i objawy neurologiczne. W takich sytuacjach nie warto czekać, aż problem sam minie, bo przy tych chorobach czas działa przeciw hodowcy.

Każde podejrzenie trzeba od razu zgłosić lekarzowi weterynarii albo Powiatowemu Inspektoratowi Weterynarii. Szybka reakcja pomaga ograniczyć straty i zmniejsza ryzyko, że zakażenie obejmie kolejne stada w okolicy. W praktyce to właśnie błyskawiczne zgłoszenie bywa różnicą między opanowanym zdarzeniem a szerzej zakrojoną akcją likwidacyjną.

na podstawie: Gmina Czerwieńsk.