Radio 357 w Zielonej Górze. Finał Polskiego Topu przyciągnął tłum

FOT. Urząd Miasta
Przez chwilę radio przestało być tylko dźwiękiem w tle, a stało się wydarzeniem, które można było zobaczyć z bliska. W Centrum Nauki Keplera – Planetarium Wenus spotkali się ludzie przyjezdni z różnych stron kraju i ci, dla których głosy z anteny od lat są częścią codzienności. Na scenie padły nazwiska dobrze znane słuchaczom dawnej Trójki, a sala reagowała jak podczas spotkania ze starymi znajomymi. To był finał Polskiego Topu Radia 357, ale też wyraźny dowód, że internetowa stacja potrafi ściągnąć do Zielonej Góry tłum.
- Patroni chcieli zobaczyć ludzi, których słuchają codziennie
- Niedźwiecki wrócił do miasta z bagażem wspomnień
- Zielona Góra zabrzmiała szerzej niż tylko w sali planetarium
Patroni chcieli zobaczyć ludzi, których słuchają codziennie
W Planetarium Wenus nie przyszli przypadkowi goście. Dla wielu obecnych to była okazja, by z ekranów i głośników przenieść się do realnego spotkania z prowadzącymi, których głosy towarzyszą im od rana do wieczora. Jedni słuchają w domu, inni w pracy, jeszcze inni w drodze. Łączy ich jedno: przywiązanie do radia, które dziś buduje wspólnotę bardziej przez treść niż przez samą falę eteru.
Ola i Marcin mówili, że Radio 357 wyznacza rytm ich poranków. Wystarczy kilka charakterystycznych sygnałów, by wiadomo było, że czas ruszać do codziennych obowiązków.
– Gdy zaczyna się przegląd prasy, wiemy, że to już ostatni dzwonek, by wstawać. A kiedy słychać głos doktora Tomasza Rożka, pora wychodzić do pracy – opowiadała Ola.
Podobnie patrzyli na to Jaromir i Bożena, którzy przyjechali na finał z Żar. Dla nich spotkanie miało też wymiar emocjonalny. Wspominali Trójkę z młodości, listy przebojów i moment rozstania z redakcją, którą uznawali za ważną część swojej radiowej biografii.
– Byłem strasznie zawiedziony, jak redakcja Polskiego Radia rozstała się ze swoimi znakomitymi redaktorami. Właśnie za nimi przeszliśmy do Radia 357 – mówili.
Witold z Chojnic również nie chciał odpuścić tej okazji. Majówkę spędzał u siostry w Szczecinie, więc do Zielonej Góry miał znacznie bliżej niż zwykle. Zdecydował się przyjechać, bo finał w takim wydaniu rzadko trafia się na żywo.
– Udało mi się zdobyć wejściówkę i nie mogłem przegapić okazji, by spotkać się tutaj z takimi jak ja – wyjaśnił.
Niedźwiecki wrócił do miasta z bagażem wspomnień
Największe zainteresowanie budziły jednak osoby, które przez lata współtworzyły radiową legendę. Wśród nich był Marek Niedźwiecki, który dotarł do Zielonej Góry pociągiem dzień przed finałem. Jak sam żartował, był to jedyny skład z Warszawy, który tego dnia nie miał opóźnienia. Zdołał też zajrzeć na część majówkowych atrakcji w regionie, w tym do Lubuskiego Festiwalu Otwartych Piwnic i Winnic. Spróbował zielonogórskiego rieslinga, a przy okazji pochwalił drożdżówkę kupioną na deptaku.
Miasto nie było mu zresztą obce. Przypomniał, że 17 lat wcześniej prezentował w Muzeum Ziemi Lubuskiej zdjęcia z jednej ze swoich podróży do Australii. Wspomnienie wróciło przy okazji finału, bo spotkanie z publicznością miało charakter znacznie szerszy niż samo ogłaszanie wyników. Były rozmowy, autografy, zdjęcia i krótki, ale żywy kontakt z ludźmi, którzy znają te głosy niemal na pamięć.
Na scenie pojawiali się kolejno Ola Budka, Marek Niedźwiecki, Marcin Łukawski i Piotr Stelmach. Odsłaniali kolejne miejsca w finałowym notowaniu, ale jednocześnie prowadzili swobodną rozmowę z publicznością. W takim układzie wynik schodził czasem na drugi plan. Liczyło się napięcie, wspólne czekanie i to, że cała sala słuchała tego samego w tym samym momencie.
Zielona Góra zabrzmiała szerzej niż tylko w sali planetarium
Najciekawsze w tym finale było jednak to, że jego echo wykraczało daleko poza Zieloną Górę. Ci, którzy nie mogli pojawić się w Planetarium Wenus, pisali, skąd słuchają transmisji. Meldunki płynęły z Namibii, Norwegii, Włoch, USA, Nowej Zelandii, Holandii, Czech, Białegostoku, Krakowa, Jasła, Gdańska, Londynu, a także z Lądka-Zdroju i wielu innych miejsc. W niedzielny poranek i później przez cały dzień to właśnie Zielona Góra była dla nich punktem odniesienia.
Na finałowym wydarzeniu mocno wybrzmiał też lokalny akcent. Marcin Łukawski, zapowiadając piosenkę zespołu Raz, Dwa, Trzy, zwrócił uwagę, że grupa pochodzi właśnie stąd. To przypomnienie nie było przypadkowe. Finał radiowego notowania stał się jednocześnie okazją do pokazania miasta jako miejsca, które potrafi łączyć kulturę, muzykę i dobrą frekwencję.
O godz. 18 prowadzenie przejął Piotr Stelmach. Wtedy też wybrzmiała „Song porzuconej” w wykonaniu nieżyjącej już Joanny Kołaczkowskiej. Na scenie pojawili się jej przyjaciele z Kabaretu Hrabi. Był to jeden z najbardziej poruszających momentów wydarzenia. Stelmach zasugerował nawet, że za rok utwór może znaleźć się jeszcze wyżej w zestawieniu. Dodał też, że zwycięską piosenkę tegorocznego notowania uczestnicy poznają około 21.30.
Finał Polskiego Topu w Zielonej Górze pokazał więc coś więcej niż tylko ranking utworów. Był spotkaniem ludzi, których łączy pamięć o dawnym radiu, przywiązanie do nowych głosów i gotowość, by przyjechać na żywo, jeśli pojawia się taka szansa. Właśnie w takich momentach widać, że radio nadal potrafi gromadzić ludzi w jednym miejscu. Nie z obowiązku. Z potrzeby.
na podstawie: UM Zielona Góra.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
![]()
Ostatnie Artykuły

54 taksówki pod lupą policji w Zielonej Górze. Trzy straciły dowody

Rafał Brzoska rozpoczyna inicjatywę 150% i apeluje o zmianę zasad odpowiedzialności platform za fałszywe reklamy

Zdrowe jedzenie bez komplikowania. W BWA były też „Etnogadki”

Miód, warsztaty i konkurs lubuskich pasiek. Miodobranie w Ogrodzie Botanicznym

W Raculi wakacje zakończą się piknikiem. Będą służby, koncert i fireshow

Olga Tokarczuk otworzyła festiwal w Zielonej Górze. Tłum czekał na nową książkę

Oscarowe hity wracają na scenę Zielonej Góry - koncert ERATO

Wrześniowe zmiany w komunikacji miejskiej. Linia 12 pojedzie inną trasą

Potańcówka z Leszkiem Jenkiem. Szeptanki wracają przed Winobraniem

Laboratorium z Zielonej Góry wpisane do ewidencji GIS. Jest numer Z/LB/000002

Rzeki Literatury 2026 nad Odrą - cztery dni spotkań, rozmów i muzyki

15-latek bez kasku wjechał w auto. Policja ujawniła skalę akcji w Zielonej Górze

Dodatkowe autobusy na koncerty w Zatoniu. MZK podało godziny kursów

Segregacja odpadów pod lupą. W Czerwieńsku grożą wyższe opłaty
Przydatne dane teleadresowe
- Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Zielonej Górze - kontakt, godziny, sprawy
- Apteki Świdnica, powiat zielonogórski - adresy, telefony, godziny otwarcia
- Filharmonia Zielonogórska im. Tadeusza Bairda - kontakt, bilety, godziny kasy
- WORD Zielona Góra - egzaminy, zapisy, cennik i kursy
- Parafia Miłosierdzia Bożego w Zielonej Górze - kontakt, msze, sakramenty
- Straż Miejska w Zielonej Górze - kontakt, zgłoszenia, mandaty
