Sto lat dawnej Polskiej Wełny. Fabryczne hale ocalały przed wyburzeniem

Sto lat dawnej Polskiej Wełny. Fabryczne hale ocalały przed wyburzeniem

FOT. UM w Zielonej Górze

Dwie wieże przy ulicy Wrocławskiej od lat są częścią panoramy Zielonej Góry, choć dziś wiele osób kojarzy je przede wszystkim z galerią Focus. W tych samych budynkach przez dziesięciolecia pracowały całe rodziny, a wcześniej działał jeden z najnowocześniejszych zakładów włókienniczych w tej części Europy. Kompleks przetrwał także moment, w którym rozważano jego wyburzenie. Jego historia sięga czasów niemieckiej fabryki Deutsche Wollenwaren Manufaktur.

Budowę dużego zespołu fabrycznego rozpoczęto w 1920 roku. Inwestycję zainicjował Oskar Ostersetzer, dyrektor generalny Deutsche Wollenwaren Manufaktur. Wcześniej przedsiębiorstwo działało w kilku rozproszonych obiektach. Nowy plan zakładał skupienie produkcji w jednym kompleksie.

  • Z kilku zakładów powstał nowoczesny kombinat włókienniczy
  • Wiedeński architekt zaprojektował charakterystyczne wieże
  • Dawna fabryka była także miejscem wojennej tragedii

Z kilku zakładów powstał nowoczesny kombinat włókienniczy

Najpierw wzniesiono budynek wykańczalni tkanin. Później powstały główna hala z przędzalnią i farbiarnią, tkalnia, kotłownia, warsztaty oraz własna elektrownia. Prace zakończono w 1926 roku. W efekcie powstał zakład wyposażony na skalę, która wyróżniała go w tej części Europy.

W 1923 roku fabrykę odwiedził berliński dziennikarz Erich Köhrer. Na łamach „Berliner Börsen-Zeitung” opisywał przestronne żelbetowe hale, doświetlane przez świetliki i liczne okna. Zwracał uwagę na połączenie funkcji przemysłowej z dopracowaną architekturą.

„Niezrównanego piękna przemysłu” – tak Erich Köhrer opisał w „Berliner Börsen-Zeitung” wrażenie, jakie robiły hale fabryczne.

Zakład miał 850 krosien tkackich i 40 tysięcy wrzecion. Ostersetzer kierował przedsiębiorstwem niemal do końca lat 20. XX wieku, a później wyjechał do Berlina. Jako niemiecki Żyd uciekł w 1939 roku przed prześladowaniami do Londynu. Zmarł tam w 1945 roku i został pochowany na cmentarzu żydowskim.

Pamięć o dyrektorze zachowała się również w Zielonej Górze. Kilkanaście lat temu jego wnuk przekazał Muzeum Ziemi Lubuskiej pamiątki po dziadku. Kilka lat później wydał książkę poświęconą jego życiu.

Codziennie nowe informacje z Zielonej Góry publikujemy na portalzielonagora.pl. Planujesz wolny czas? Aktualne wydarzenia i imprezy znajdziesz zawsze na portalzielonagora.pl/wydarzenie.

Wiedeński architekt zaprojektował charakterystyczne wieże

Autorem projektu kompleksu był Bruno Bauer z Wiednia, specjalista od architektury przemysłowej. Architekt wykorzystywał żelbetowe konstrukcje, duże okna i charakterystyczne dachy pilaste. Jednocześnie nadawał fabrykom bardziej monumentalny wygląd.

W zielonogórskim zakładzie taką funkcję pełniły między innymi wieże klatek schodowych z wyrazistymi dachami. Podobne rozwiązania Bauer zastosował także w fabrykach w Teesdorfie, Kraslicach i Pradze. Budynki przy dzisiejszej ulicy Wrocławskiej 17 zostały opisane w książce „Mia100”, wydanej w 2024 roku przez Uniwersytet Zielonogórski pod redakcją prof. Michała Pszczółkowskiego z Instytutu Architektury i Urbanistyki.

Po wojnie zakład działał jako Polska Wełna. Przez kolejne dekady był miejscem pracy wielu zielonogórskich rodzin. Z czasem przemysłowa funkcja obiektu wygasła, a w dawnych halach urządzono galerię Focus. Dzięki temu zachowane budynki można dziś oglądać podczas codziennych zakupów – charakterystyczne wieże i przemysłowy układ kompleksu nadal pozwalają rozpoznać jego pierwotne przeznaczenie.

Dawna fabryka była także miejscem wojennej tragedii

Historia zakładu obejmuje również jeden z najciemniejszych rozdziałów XX wieku. W czasie II wojny światowej niemieccy naziści utworzyli w fabryce obóz pracy przymusowej dla żydowskich kobiet. Więźniarki pochodziły głównie z Polski, ale wśród nich były także kobiety między innymi z Węgier.

Później obiekt stał się filią obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Dla wielu więźniarek był jednym z pierwszych miejsc na trasie najdłuższego marszu śmierci II wojny światowej. Większość kobiet zginęła albo została zamordowana podczas tej morderczej wędrówki.

Przetrwanie kompleksu nie było przesądzone. Iwona Peryt-Gierasimczuk wpisała pofabryczne budynki do rejestru zabytków, a razem z Barbarą Bielinis-Kopeć sprzeciwiła się naciskom na ich wyburzenie. Decyzje lubuskich konserwatorek pozwoliły zachować obiekt, który łączy historię przemysłu, architektury i wojennych ofiar. Dzięki temu mieszkańcy i osoby odwiedzające Focus mogą zobaczyć miejsce, którego znaczenie wykracza daleko poza współczesną funkcję handlową.

na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły