44 winnice i mniej pogoni za rozmachem. Taki plan na Winobranie

44 winnice i mniej pogoni za rozmachem. Taki plan na Winobranie

Wieczorem Miasteczko Winiarskie ma być pełne ludzi, gwaru i rozmów przy winie, ale tegoroczne Winobranie nie ma wygrywać wyłącznie liczbą koncertów czy rozmiarem atrakcji. W Zielonej Górze organizatorzy stawiają na jakość i mocniejszy powrót do winiarskich korzeni. Największym sprawdzianem będzie połączenie tradycji z imprezą, która przyciąga gości z całej Polski. Prezydent Marcin Pabierowski mówi wprost, że mieszkańcy powinni czuć się gospodarzami święta, a nie tylko jego uczestnikami.

  • Miasteczko Winiarskie rośnie, ale nie ma zastąpić całego święta
  • Korowód ma przypominać, skąd wyrosła Zielona Góra
  • Duża impreza musi zachować kameralny charakter

Miasteczko Winiarskie rośnie, ale nie ma zastąpić całego święta

W tegorocznym Miasteczku Winiarskim pojawią się przedstawiciele 44 winnic. To rekord i wyraźny sygnał, że właśnie winiarstwo ma być najbardziej rozpoznawalnym elementem Dni Zielonej Góry. Nie oznacza to jednak rezygnacji z jarmarku, lunaparku ani koncertów.

Prezydent Zielonej Góry podkreśla, że wszystkie te elementy mogą funkcjonować obok siebie, o ile zachowane zostaną właściwe proporcje. Winiarstwo powinno być sercem Winobrania, natomiast pozostałe atrakcje mają je uzupełniać.

„Zależy mi, żeby mieszkanki i mieszkańcy, wychodząc z tegorocznego Winobrania, czuli, że każdy element, od Miasteczka Winiarskiego po korowód, jest przemyślany i dopracowany, a nie po prostu większy niż rok wcześniej” – mówi Marcin Pabierowski.

Takie podejście ma znaczenie także dla osób, które przyjeżdżają spoza regionu. Goście szukają nie tylko dużej imprezy, lecz także tego, co odróżnia ją od innych miejskich festynów. W tym przypadku są to winnice, piwnice, tradycje i historia uprawy winorośli.

Korowód ma przypominać, skąd wyrosła Zielona Góra

Zmiany dotyczą również korowodu. W jego koncepcji ma być więcej odniesień do dawnej Zielonej Góry, winiarstwa, tradycyjnych zawodów i historii mieszkańców. Jednocześnie nie zabraknie współczesnych tematów bliskich osobom, które dziś uczestniczą w święcie.

Za artystyczny kształt widowiska odpowiada reżyser. Władze miasta wyznaczają ogólny kierunek i przedstawiają swoje oczekiwania, ale nie zamierzają przejmować jego kompetencji. Ma to być raczej współpraca niż odgórne narzucanie gotowych scen.

Prezydent traktuje Winobranie nie tylko jako kilkudniową imprezę, lecz także jako element całorocznej promocji zielonogórskiego winiarstwa. W tym celu rozwijane są między innymi:

  • spacery winiarskie,
  • otwarte piwnice,
  • degustacje,
  • WinoBusy,
  • Lubuska Akademia Wina.

Chodzi o to, by zainteresowanie winnicami nie kończyło się wraz z ostatnim koncertem. Kontakty nawiązane podczas święta mogą później przełożyć się na odwiedziny w piwnicach, większą wiedzę o historii regionu i regularne zainteresowanie zielonogórskim winem.

Duża impreza musi zachować kameralny charakter

Organizacja Winobrania to także wydatek z budżetu Zielonej Góry. Marcin Pabierowski postrzega go jako inwestycję, ponieważ podczas święta goście korzystają z restauracji, noclegów i innych usług. Ważny jest również długofalowy efekt promocyjny – osoby odwiedzające wydarzenie poznają Zieloną Górę jako miasto o silnych tradycjach winiarskich.

Prezydent zaznacza przy tym, że każda złotówka powinna być rozliczona i uzasadniona. Ocena imprezy nie może ograniczać się do prostego zestawienia kosztów poniesionych w ciągu kilku dni z bieżącymi wpływami. Dla mieszkańców oznacza to również potrzebę patrzenia na Winobranie szerzej – jako wydarzenie, które powinno wspierać gastronomię, noclegi, usługi i turystykę także poza sezonem święta.

Najtrudniejsze pozostaje znalezienie równowagi między rosnącą liczbą atrakcji a charakterem wydarzenia. Tłumy wymagają sprawnej logistyki i pracy wielu służb. Dochodzą do tego hałas, utrudnienia oraz codzienne funkcjonowanie osób mieszkających w centrum.

„Prawdziwym wyzwaniem jest to, żeby przy rosnącej liczbie gości i atrakcji Winobranie nie straciło duszy i nie stało się dla mieszkanek i mieszkańców centrum miasta wyłącznie źródłem hałasu i utrudnień” – ocenia prezydent.

Podczas święta Marcin Pabierowski ma pojawić się zarówno w oficjalnych obowiązkach, jak i prywatnie. Jak zapowiada, chce znaleźć jeden wieczór dla rodziny, bez telefonu i służbowych spraw. Wśród atrakcji najbardziej ceni spacer po Miasteczku Winiarskim, zwłaszcza wtedy, gdy jest tam tłoczno, głośno i kolorowo. авази

na podstawie: Urząd Miasta.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji