Boccia jak szachy. W Drzonkowie rywalizują zawodnicy z Polski i Europy

Mężczyzna w granatowej marynarce przemawia do mikrofonu w hali, stojąc między dwiema kobietami.

FOT. Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego

Na parkiecie liczy się nie tylko celność, lecz także planowanie kilku ruchów naprzód. W Zielonej Górze–Drzonkowie spotkali się zawodnicy bocci z kilkunastu polskich klubów oraz zespoły z Czech i Słowacji. Dwudniowy turniej jest również okazją do obserwowania sportowców, którzy mogą w przyszłości trafić do reprezentacji Polski.

Zawody organizuje Zrzeszenie Sportowo-Rehabilitacyjne „Start” w Zielonej Górze. Klub obchodzi w tym roku 60-lecie działalności, a sam turniej odbywa się w Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Drzonkowie.

„Boccia jest jak szachy. Wydaje się, że polega tylko na rzucaniu bilami, ale trzeba przewidywać ruchy przeciwnika” – powiedział Mieczysław Nowak, trener kadry polskich boccistów.

W rywalizacji uczestniczą kluby z Bielska-Białej, Bydgoszczy, Gdańska, Głogowa, Gorzowa Wielkopolskiego, Kielc, Legnicy, Osielska, Poznania, Sławy, Warszawy, Wrocławia i Zielonej Góry. Stawkę uzupełniają drużyny z Czech i Słowacji. Podczas zawodów Mieczysław Nowak sędziuje mecze, ale jednocześnie przygląda się zawodnikom, którzy mogą zasilić reprezentację.

Biała bila wyznacza cel, a każdy ruch ma znaczenie

Zasady są łatwe do wyjaśnienia. Na boisku znajduje się biała bila, czyli jack, oraz sześć bil czerwonych i sześć niebieskich. W meczu drużynowym grają trzyosobowe zespoły, a każdy zawodnik ma po dwie bile. Zadaniem drużyny jest umieszczenie swoich bil jak najbliżej białego jacka. Za takie zagrania przyznawane są punkty.

Rywalizacja nie sprowadza się jednak do samego celowania. Bile można blokować i wybijać, a ich twardość wpływa na zachowanie podczas rzutu. Zawodnik musi więc dobrać nie tylko miejsce, lecz także odpowiedni sprzęt i sposób zagrania.

W turnieju pojawiła się między innymi Edyta Owczarz, reprezentantka Polski startująca w klasie BC3. W tej kategorii zawodnik nie rzuca bilą samodzielnie. Kładzie ją na rampie i popycha specjalnym wskaźnikiem przymocowanym do głowy. Asystent ustawia rampę zgodnie z poleceniami sportowca, stojąc tyłem do boiska i nie obserwując ułożenia pozostałych bil. Owczarz swój pierwszy mecz wygrała zdecydowanie.

Boccia ma cztery paraolimpijskie klasy: BC1, BC2, BC3 i BC4. Podział zależy od rodzaju i stopnia niepełnosprawności zawodników, a zastosowane rozwiązania techniczne są dopasowane do ich możliwości ruchowych.

Dla wielu zawodników trening stał się wyjściem z domu

Danuta Tarnawska, prezeska Zrzeszenia Sportowo-Rehabilitacyjnego „Start”, wprowadziła boccię do klubu 16 lat temu. Dyscyplina była kierowana przede wszystkim do osób poruszających się na wózkach, ale z czasem objęła także grupę integracyjną, w której grają osoby z różnymi niepełnosprawnościami.

„Dzięki tej grze osoby na wózkach wyjechały wreszcie z domu” – powiedziała Danuta Tarnawska, prezeska Zrzeszenia Sportowo-Rehabilitacyjnego „Start”.

Zawodnicy spotykają się na treningach dwa lub trzy razy w tygodniu, uczestniczą w zawodach i wyjeżdżają na obozy sportowe. W klubie, w ośmiu dyscyplinach, ćwiczy około 120 zawodników i zawodniczek. Ewa Malon trenuje boccię od trzech lat, a jej córka Magda gra już od 11 lat.

Wysoki poziom wymaga regularności. Robert Dąbrowski z Zielonej Góry ocenia, że dojście do dobrego poziomu sportowego zajmuje co najmniej sześć lat systematycznych treningów. Barierą może być także cena wyposażenia. Zestaw bil kosztuje od około 1,5 tys. zł do 5 tys. zł, natomiast rampa może kosztować nawet 10 tys. zł. Najbardziej ceniony sprzęt tego typu produkują firmy z Korei Południowej.

Polska reprezentacja szuka drogi na paraolimpiadę

Polscy zawodnicy należą do europejskiej czołówki i startują również w zawodach światowej rangi. Reprezentacja wróciła niedawno z mistrzostw świata w Seulu. Turniej był także kwalifikacją do igrzysk paralimpijskich w Los Angeles, jednak awans dawało wyłącznie zwycięstwo. Polska drużyna nie zdobyła pierwszego miejsca.

„Plasujemy się w czołówce europejskiej, jeździmy na zawody rangi światowej” – ocenił Mieczysław Nowak, trener kadry polskich boccistów.

Zawody w Drzonkowie potrwają dwa dni. Mieczysław Nowak podkreślił, że warunki przygotowane przez Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji sprzyjają rywalizacji, a organizatorzy zapewnili uczestnikom sprawne zaplecze. Dla zawodników to nie tylko turniej, lecz także możliwość zdobycia doświadczenia i pokazania się osobom odpowiedzialnym za budowę reprezentacji.

na podstawie: Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji