Od papierosa do 60 maratonów – Zielonogórzanin, który sam wywalczył bieg

FOT. UM w Zielonej Górze
Wieczorny powrót z Jaskółczej na początku 1997 roku nie wyglądał jak początek sportowej kariery, raczej jak rozpaczliwy sprawdzian dla człowieka, który musiał wyciągnąć się z życiowego dołu. Zdzisław Salmanowicz wrócił wtedy do biegania po latach przerwy, a pierwsze kilometry pokazały mu brutalną prawdę o własnej formie. Z czasem ten sam upór, który wcześniej prowadził go do bokserskich rozrób, przerodził się w maratońską konsekwencję. Dziś historia zielonogórzanina brzmi jak dowód, że sport potrafi nie tylko odbudować ciało, ale też uporządkować całe życie.
- Pierwsza przebieżka zamieniła się w rachunek sumienia
- Arizona i Wzgórza Piastowskie stały się jego codziennym rytuałem
- Boks, upór i półmaraton, który narodził się z wizyty w urzędzie
Pierwsza przebieżka zamieniła się w rachunek sumienia
Był ostatni dzień 1996 roku. Salmanowicz zgasił papierosa i po latach bez ruchu wyciągnął z szafy sportowe rzeczy z czasów bokserskich. Nie miał pracy ani pieniędzy, ale miał już dość życia, które zaczęło go ciągnąć w złą stronę. Wyszedł z domu przy Jaskółczej i pobiegł w dół, licząc, że dwa kilometry wystarczą, by się sprawdzić. Wystarczyły raczej po to, by zrozumieć, jak bardzo organizm odwykł od wysiłku.
Powrót okazał się jeszcze cięższy. Schody w górę były walką, jakiej nie da się wygrać samą ambicją. Salmanowicz wspomina tamten moment jako brutalną diagnozę własnego życia. Wtedy padło zdanie, które na długo ustawiło mu myślenie o sobie:
„Albo będziesz żył, albo będziesz gnił.”
To nie była pusta deklaracja. Kilka tygodni później ruszył na dłuższe wybieganie i znów musiał zderzyć się z własnymi ograniczeniami. Biegł obok starszego kolegi, zaciskał zęby, a w głowie miał już tylko jedno: nie odpuścić. Właśnie z takiego uporu rodziła się jego późniejsza forma.
Jesienią tamtego samego roku zaliczył pierwszy maraton. Potem przyszły kolejne. Dziś ma ich na koncie 60, a tylko jeden ukończony po czasie dłuższym niż cztery godziny. Do tego doszły półmaratony, piątki, dziesiątki, sztafety i biegi przełajowe, których sam już nie próbuje nawet liczyć. Wśród najmocniejszych wspomnień został start w Biel/Bienne, gdzie przebiegł sto kilometrów pętli z widokiem na szwajcarskie Alpy. Sam ocenia, że czas 9 godzin i 47 minut mógł być wówczas nieoficjalnym rekordem Zielonej Góry w górskich ultra.
Arizona i Wzgórza Piastowskie stały się jego codziennym rytuałem
Przez lata Salmanowiczowi na treningach towarzyszyła Arizona, brązowa dobermanka, z którą regularnie przemierzał ścieżki Wzgórz Piastowskich. Ich widok był znajomy dla wielu osób, które mijały ich na trasie: pochylona sylwetka biegacza, spokojny, posuwisty krok i pies, który najwyraźniej znał rozkład dnia lepiej niż on sam.
Arizona była częścią tej historii nie jako dodatek, ale partnerka do biegania. Wiedziała, kiedy przychodzi czas na trening, i nie pozwalała mu wychodzić samemu. Pewnego dnia zwierzę zasłabło niedaleko parkingu przy amfiteatrze. Salmanowicz pobiegł po pomoc, a kiedy wrócił z córką, Arizona wstała już o własnych siłach. Zabrali ją do domu. On sam sądził, że najgorsze mają za sobą.
Zawrócił jednak na Wzgórza, żeby dokończyć przerwany trening. Ta decyzja do dziś siedzi mu w pamięci jak wyrzut sumienia. Kiedy wrócił do mieszkania, Arizona już nie żyła. Wspomina tamten moment bez osłonek:
„I tego do dziś nie mogę sobie wybaczyć.”
To jedna z tych historii, które pokazują, że dla niego bieganie nie było sportowym hobby z kalendarza startów. Było sposobem na życie, rytuałem, czasem nawet próbą uporządkowania emocji, choć nie zawsze kończyło się to dobrze.
Boks, upór i półmaraton, który narodził się z wizyty w urzędzie
Zanim pojawiły się maratony, była ulica w Nowej Soli, gdzie dorastał po wojnie, już po osiedleniu się tam jego rodziców repatriantów ze Wschodu. Matka ciężko pracowała, a on sam wchodził w dorosłość w otoczeniu, które nie ułatwiało spokojnego życia. Bójki z rówieśnikami były codziennością, a Salmanowicz nie ukrywa, że często sam szukał zaczepki.
Wiele takich awantur kończyło się na posterunku MO. Funkcjonariusze znali go dobrze, bo jego mama gotowała dla milicyjnej stołówki i przez jakiś czas młody Salmanowicz mógł liczyć na szybkie wypuszczenie do domu. Aż w końcu padło ostrzeżenie, którego nie dało się zignorować. Dzielnicowy Władek Rzepka miał dość i wybuchł tak mocno, że nastolatek naprawdę się przestraszył. Od tego momentu uliczne bijatyki zaczęły odchodzić w przeszłość.
Przypadek sprawił, że trafił do boksu. Z kolegą wybrał się na mecz Lnu Nowa Sól ze Stalą Gorzów. Miejscowi oddali dwa punkty walkowerem, bo nie mieli zawodników, i dla obu chłopaków był to impuls, który popchnął ich na treningi. Pierwszy sparing nie był romantycznym początkiem kariery, lecz bolesnym zderzeniem z lepszym rywalem. Salmanowicz chciał wtedy zrezygnować, ale charakter kazał mu zostać.
Z czasem stoczył grubo ponad sto walk. Najpierw w barwach Lnu, potem wojskowej drużyny z Brzegu, a następnie Gwardii Zielona Góra, z którą zdobył ostatni medal mistrzostw Polski seniorów. Jednym z najmocniejszych wspomnień był pojedynek ze Zbigniewem Zakrzewskim, wtedy mistrzem kraju i wicemistrzem Europy federacji Gwardii. Dwukrotnie leżał na deskach, krwawił z nosa, a hala i tak eksplodowała, gdy usłyszała werdykt.
Po latach ringowych i kilkuletniej przerwie wrócił do biegania z nową siłą. Pracował jako dekarz, a przed 50. urodzinami potrafił robić niemal tysiąc kilometrów miesięcznie. Gdy przygotowywał się do Maratonu Dębno, korzystał z rozpisek amatorów. Jedna z nich przypominała, że trzy tygodnie przed królewskim dystansem przydałby się kontrolny półmaraton. W okolicy nikt takiego biegu nie organizował, więc poszedł do wydziału sportu w Urzędzie Miasta i spotkał Wacka Hansza, swojego znajomego z Nowej Soli.
Hansz po latach wspominał, że Salmanowicz nie przyszedł tam z prośbą, tylko z naciskiem. Miał go niejako zmusić do stworzenia nowej imprezy. I tak narodził się Półmaraton Przytok, który przetrwał do dziś. 11 kwietnia odbędzie się jego 24. edycja. Tym razem bez udziału samego Salmanowicza, bo 76-letni dziś emeryt wraca do treningów po kilkumiesięcznej przerwie związanej z chorobą. Nie mówi jednak o końcu, tylko o spokojniejszym powrocie.
„Mniej, wolniej, ale jeszcze powalczę. Jeszcze nie żegnam się z bieganiem” – zapewnia.
To zdanie dobrze domyka jego historię. Zaczęło się od papierosa i zadyszki na Jaskółczej, a skończyło na własnym biegu wpisanym na stałe w sportowy kalendarz Zielonej Góry.
na podstawie: UM Zielona Góra.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę
![]()
Ostatnie Artykuły
![[PIŁKA NOŻNA] Lechia Zielona Góra – Legia Warszawa II 0:2 w Betclic 2. lidze. Przerwana nadzieja na serię zwycięstw](/images/mecz/thumbnails/lechia-zielona-gora-legia-warszawa-ii-10102026-02.webp)
[PIŁKA NOŻNA] Lechia Zielona Góra – Legia Warszawa II 0:2 w Betclic 2. lidze. Przerwana nadzieja na serię zwycięstw
![[PIŁKA RĘCZNA] I Liga Mężczyzn (Grupa B) – MKS Tęcza Folplast Kościan – Olimp AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 28:30. Seria zielonogórzan trwa](/images/mecz/thumbnails/mks-tecza-folplast-koscian-olimp-azs-uniwersytetu-zielonogorskiego-10102026-2830.webp)
[PIŁKA RĘCZNA] I Liga Mężczyzn (Grupa B) – MKS Tęcza Folplast Kościan – Olimp AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 28:30. Seria zielonogórzan trwa

Hałas i odwiedziny wpływają na pacjentów po udarze. Wnioski z konferencji
![[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – Zastal Zielona Góra pokonał Legię Warszawa 106:87 w meczu czołówki](/images/mecz/thumbnails/orlen-zastal-zielona-gora-legia-warszawa-09102026-10687.webp)
[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – Zastal Zielona Góra pokonał Legię Warszawa 106:87 w meczu czołówki

Pani Jadwiga z Kargowej świętowała 90. urodziny. Ma 10 wnucząt i 14 prawnucząt

Dwie tury spotkania o kangurowaniu w Zielonej Górze. Miejsca są ograniczone

W Sulechowie rozpoczął się nowy rok akademicki. Fotokadr ma 10 lat

Fotografowie przyjechali do Zielonej Góry. Zamiast zwykłej wycieczki czekał ich szlak wina

Ponad 120 policjantów przy szkołach. Służby wzmacniają ochronę uczniów

Trzy turystyczne perełki Lubuskiego nagrodzone. Jedna z Zielonej Góry

Sejm przyjął zmiany ważne dla Winobrania. Ustawa czeka na Senat

Plan likwidacji szkoły „Medyk” trafi pod obrady komisji

Sulechowski ośrodek ma patronkę. Wanda Chotomska w nazwie placówki

Seniorzy z ZUTW zyskają darmową pomoc adwokatów. Będzie też symulacja rozprawy
Przydatne dane teleadresowe
- Starostwo Powiatowe w Zielonej Górze - kontakt, godziny, rejestracja pojazdów i prawo jazdy
- Apteki w Zielonej Górze - godziny otwarcia, dyżury, apteka całodobowa
- Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Zielonej Górze - kontakt, godziny, zadania
- Miejski Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności w Zielonej Górze - kontakt, godziny, wnioski
- Apteki Zabór, powiat zielonogórski - adresy, telefony, godziny otwarcia
- Sąd Okręgowy w Zielonej Górze - kontakt, wydziały, godziny i e-wokanda
