Pisanki połączyły pokolenia i rozgrzały przedświąteczne spotkanie w Zielonej Górze

Pisanki połączyły pokolenia i rozgrzały przedświąteczne spotkanie w Zielonej Górze

FOT. UM w Zielonej Górze

W jednej sali zrobiło się głośno, kolorowo i bardzo domowo, choć spotkały się tam dwa zupełnie różne światy. Na warsztatach wielkanocnych w Zielonej Górze przedszkolaki z „Happy Days – Szczęśliwe Dni” usiadły obok słuchaczek Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a wspólne robienie pisanek od razu zamieniło się w rozmowę o świętach, rodzinie i tradycjach. Dzieci patrzyły z ciekawością, seniorki pokazywały spokojnie każdy krok, a między stołami szybko zniknęła naturalna rezerwa. Z takich spotkań zostają nie tylko ozdoby, ale też coś znacznie trwalszego – oswojenie z drugim człowiekiem.

  • Na stole pojawiły się pisanki, a rozmowa poszła o dom i święta
  • Wilczki i seniorki szybko znalazły wspólny język
  • Współpraca, która nie kończy się na wielkanocnych ozdobach

Na stole pojawiły się pisanki, a rozmowa poszła o dom i święta

Przedświąteczne warsztaty odbyły się pod hasłem „Wielkanoc łączy pokolenia” i od początku było jasne, że nie będzie to zwykłe zajęcie plastyczne. Najpierw padły pytania o to, z czym najmłodszym kojarzą się święta, jakie zwyczaje pamiętają z domu i dlaczego właśnie jajko zajmuje w nich tak ważne miejsce. Odpowiedzi szybko pokazały, że nawet kilkulatki potrafią mówić o Wielkanocy zaskakująco dojrzale – o rodzinnych spotkaniach, o przyrodzie budzącej się do życia i o symbolu życia ukrytym w pisance.

To był dobry moment na wspólne działanie. W ruch poszły farby, ozdoby i materiały przygotowane przez seniorki z zespołu Dekoratornia działającego przy ZUTW. Dla dzieci była to okazja, by nie tylko wykonać własną pracę, ale też zobaczyć, jak krok po kroku powstaje świąteczna ozdoba. Dla starszych uczestniczek – sposób na spokojne przekazanie wiedzy, której nie da się nauczyć z książki.

Wilczki i seniorki szybko znalazły wspólny język

Najstarsza grupa z przedszkola, czyli Wilczki, przyszła na zajęcia z konkretnymi pomysłami i równie konkretną energią. Wśród dzieci nie brakowało świątecznych planów: jedni obiecywali, że będą mili dla mamy, inni chcieli pomóc w porządkach albo przygotowaniach do wielkanocnego stołu. Były też pomysły mniej oczywiste, ale za to bardzo dziecięce – jak wspólne ozdabianie torebek na upominki.

Seniorki nie kryły, że taki kontakt daje im dużo satysfakcji. Pani Kalina z Dekoratorni mówiła wprost:

„To nie lada sztuka, aby zapanować nad żywiołowością tylu dzieciaczków naraz, ale też duża satysfakcja”.

Dodała też, że szybko udaje się znaleźć wspólny język, a sama chętnie spotyka się z przedszkolakami przy takich projektach. Na warsztaty przygotowała nawet drobne pamiątki, żeby żadne dziecko nie wyszło z pustymi rękami. To szczegół, ale właśnie z takich gestów składają się spotkania, które zostają w pamięci na dłużej niż jedno popołudnie.

Współpraca, która nie kończy się na wielkanocnych ozdobach

Zofia Banaszak, prezeska ZUTW, podkreślała, że takie działania mają sens nie tylko tu i teraz. Według niej wspólne spotkania ożywiają wspomnienia starszych osób i pomagają dzieciom oswajać się z seniorami. Powiedziała:

„Nam sprawiają radość i ożywiają wspomnienia”.

W jej ocenie przez takie warsztaty najmłodsi uczą się, że starszy człowiek nie jest kimś odległym, lecz naturalnym partnerem do rozmowy, zabawy i działania. To ważne w mieście, w którym – jak zaznaczyła – niemal wszystkie zielonogórskie przedszkola są otwarte na podobne inicjatywy.

Tę współpracę widać już było wcześniej, między innymi podczas wspólnej sesji zdjęciowej z okazji walentynek. A to nie koniec. W planach są kolejne spotkania, także te związane z majówką i rozmowami o niepodległości z okazji Dnia Flagi. ZUTW myśli też o następnych wspólnych aktywnościach z przedszkolakami:

  • występach artystycznych,
  • czytaniu bajek,
  • integracyjnym pikniku.

Jak mówiła Zofia Banaszak, pomysłów wystarczyłoby na cały rok akademicki, a do „Happy Days – Szczęśliwe Dni” seniorzy zamierzają niebawem pojechać z rewizytą. To właśnie w takich prostych, sąsiedzkich relacjach najlepiej widać, że święta w mieście zaczynają się dużo wcześniej niż przy wielkanocnym stole.

na podstawie: UM Zielona Góra.