W Zielonej Górze młodych zatrzymają mieszkania, uczelnia i własne środowisko

FOT. UM w Zielonej Górze
Na sobotniej debacie o przyszłości miasta wybrzmiało coś więcej niż technologia i nowe aplikacje. W Zielonej Górze najważniejsze okazały się bardzo zwykłe sprawy – pierwszy adres po studiach, sensowna komunikacja i poczucie, że da się tu zbudować własne miejsce. Właśnie od tego zaczęła się rozmowa o tym, co naprawdę zatrzymuje młodych po zakończeniu nauki.
- Uczelnia ma nie tylko kształcić, ale też zatrzymywać absolwentów
- Tanie mieszkania dla absolwentów mają dać pierwszy adres po studiach
- Autobusy, aplikacje i skrzynki z pomysłami pokazują, że młodzi chcą być słyszani
Uczelnia ma nie tylko kształcić, ale też zatrzymywać absolwentów
Podczas pierwszej w mieście konferencji Smart City – miejskie rozwiązania przyszłości, zorganizowanej przez Zielonogórski Integrator Biznesowy przy okazji 32. Targów Budownictwa, Wnętrz i Ogrodów, panel poświęcony młodym wypełnili głównie ci, którzy niedawno sami wchodzili w dorosłość. Rozmowa zeszła szybko z ogólnych haseł na konkret: studia, rynek pracy, mieszkanie i miasto, które ma dawać powód, by zostać.
Aleksander Bohatkiewicz ze Stowarzyszenia Instytut Natura Kultury zwrócił uwagę na moment przejścia między końcem edukacji a samodzielnym życiem. To właśnie wtedy, jak mówił, powstaje przestrzeń na budowanie więzi z miejscem. W podobnym tonie mówił Błażej Iwanowski z Parlamentu Studenckiego Uniwersytetu Zielonogórskiego, podkreślając, że uczelnia musi reagować na potrzeby rynku i zainteresowanie młodych.
„Takie reagowanie na trendy rynku pracy (…) pozwoli uczelni na rozwój” – zaznaczył.
W jego ocenie znaczenie ma to, że Uniwersytet Zielonogórski rozwija kolejne kierunki, w tym psychologię, fizjoterapię, kryminalistykę, a wcześniej także prawo i medycynę. Dla miasta to nie jest drobna korekta oferty, ale realny sposób na przyciąganie studentów z zewnątrz i utrzymywanie tych, którzy już tu przyszli po wiedzę.
Tanie mieszkania dla absolwentów mają dać pierwszy adres po studiach
Po studiach problem zwykle zaczyna się od rzeczy najbardziej przyziemnej – od pieniędzy i dachu nad głową. W Zielonej Górze ten temat wybrzmiał wyjątkowo mocno, bo cena nowego mieszkania zbliża się do poziomu, który dla świeżego absolwenta bywa po prostu nieosiągalny. W takim momencie sama sympatia do miasta nie wystarcza.
Rafał Adamczak, prezes Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, przypomniał, że wspólnie z prezydentem Marcinem Pabierowskim rok temu uruchomiono program „Absolwent”. Jego założenie jest proste – osoby kończące zielonogórską uczelnię mają dostać szansę na najem mieszkań na preferencyjnych warunkach.
KTBS przygotowuje już koncepcję nowych, energooszczędnych budynków przy ulicy Chopina oraz na Leśnym Dworze. To właśnie tam mają pojawić się lokale dla absolwentów, czyli rozwiązanie, które może przełamać najtrudniejszy moment po studiach: czas między pierwszą pracą a własnym mieszkaniem.
Autobusy, aplikacje i skrzynki z pomysłami pokazują, że młodzi chcą być słyszani
W debacie dużo miejsca poświęcono też codziennemu poruszaniu się po mieście. Olivier Wołkowicz, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta, zwrócił uwagę na to, jak bardzo zmieniła się komunikacja w Zielonej Górze. W jego ocenie poza autobusami przegubowymi cały tabor jest dziś bezemisyjny, a mieszkańcy korzystają z aplikacji, które pozwalają śledzić położenie pojazdów Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Dla młodych to ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. To nie tylko wygoda w drodze na uczelnię czy do pracy, ale też sygnał, że miasto rzeczywiście próbuje nadążać za ich rytmem życia. Coraz bardziej przewidywalny transport staje się jednym z argumentów za pozostaniem w Zielonej Górze.
Jeszcze ciekawiej zabrzmiała opowieść Bartłomieja Walkowskiego z Urban Lab Zielona Góra. Tę miejską przestrzeń stworzono po to, by skupiać młodych i zbierać ich pomysły. Rok temu w mieście ustawiono pięć czerwonych skrzynek, do których można było wrzucać własne propozycje zmian. Zebrano blisko 600 pomysłów.
Część z nich już przełożyła się na działanie. Młodzi prosili o miejsce do pokazywania własnej sztuki, więc zorganizowano wernisaż Młodej Sztuki, który przyciągnął duże zainteresowanie. To właśnie takie działania, miękkie i codzienne, tworzą coś więcej niż miejską dekorację. Dają sygnał, że młodzi nie są tylko odbiorcami decyzji, ale współtwórcami miasta.
Na koniec w debacie wybrzmiała myśl, która przewijała się przez cały panel: Zielona Góra nie musi gonić za modą na bycie „smart”, jeśli potrafi łączyć uczelnię, mieszkania, transport i przestrzeń do działania. Aleksander Bohatkiewicz mówił o mieście, które nie przytłacza rozmiarem, a Bartłomiej Walkowski dodał wprost, że Zielona Góra już teraz jest miejscem, w którym chce się żyć. Właśnie taki obraz – bez wielkich haseł, za to z konkretem – może najmocniej działać na tych, którzy po studiach zastanawiają się, gdzie zapuścić korzenie.
na podstawie: Urząd Miasta.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Ławka solarna i prefabrykowane domy wśród nagrodzonych na zielonogórskich targach

Młode głosy Zielonej Góry wyśpiewały sobie finał wojewódzki

83 lata od powstania w getcie warszawskim, gdy opór miał cenę życia

Zielona Góra słuchała wierszy. Oto laureaci konkursu recytatorskiego

W Zielonej Górze młodych zatrzymają mieszkania, uczelnia i własne środowisko

Czerwieńsk kręci kilometry i liczy na awans w rowerowej rywalizacji

Twórca implantów kręgosłupowych odebrał w Zielonej Górze złoty medal

ZOK po termomodernizacji wraca do domu - od maja na Festiwalowej 3

Majowy wieczór w parku miejskim połączy koncert i kino pod gołym niebem

Gwiazdy teatru i jazzu wypełnią Zieloną Górę podczas artystycznych spotkań

Z Łucka do szkolnego indeksu – uczeń III LO z Zielonej Góry w czołówce Polski

Zielonogórska drogówka ruszyła na ulice, sezon motocyklowy zaczyna się groźnie

Kargowa otwiera sezon rowerowy z trasami dla rodzin i walczących o kilometry

