Taniec leczy, dodaje odwagi i trzyma seniorów razem

Taniec leczy, dodaje odwagi i trzyma seniorów razem

FOT. UM w Zielonej Górze

Kiedy muzyka rusza, w sali Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku cichnie codzienny szum. Zostają kroki, oddech i ludzie, którzy po latach pracy znaleźli w ruchu coś znacznie większego niż zwykłe zajęcia. W Teatrze Tańca „Con Passione” taniec bywa terapią, zabawą i sposobem na wyjście z domu. Czasem także na wyjście z własnych ograniczeń.

  • W domu było za dużo ciszy, a na sali przyszła energia
  • Dla niektórych to rehabilitacja, dla innych drugi oddech
  • Paweł Matyasik i uniwersytet, który od lat stawia na taniec

W domu było za dużo ciszy, a na sali przyszła energia

Zofia przez blisko trzy dekady uczyła w szkole. Na emeryturze nie zwolniła tempa, tylko przeniosła je na parkiet i do działań przy uniwersytecie. Sama przyznaje, że lubi tak układać tydzień, by codziennie działo się coś ruchowego.

– Kocham wszystkie zajęcia ruchowe i tak sobie ustawiam tydzień, żeby codziennie coś się działo.

Pierwsze próby w „Con Passione” nie były łatwe. Z koleżanką Ola musiała zapisywać układy na kartkach, bo pamięć kroków zwyczajnie nie nadążała. Dziś ciało pracuje niemal samo. Zofia działa też w zarządzie ZUTW, więc nuda nie ma tu wstępu. Sama zauważa, że po przejściu na emeryturę bywa „mniej w domu” niż wtedy, gdy chodziła do pracy.

Do tańca wróciła też Bożena. Jako dziecko ćwiczyła w amatorskich zespołach, później życie potoczyło się innym torem, ale zajęcia w uniwersytecie przywołały dawną pasję. W „Con Passione” tańczy i w teatralnym, i w bardziej klasycznym rytmie – od walca i tanga po cza-czę oraz inne tańce latynoamerykańskie.

Krystyna, która na studiach działała w kole dramatycznym, traktuje obecne zajęcia jak powrót do dawnego hobby. Emerytura dała jej przestrzeń, by wreszcie zrobić miejsce na to, co od dawna czekało w tle.

Dla niektórych to rehabilitacja, dla innych drugi oddech

W tym zespole taniec nie jest tylko estetyką. Dla części uczestników to bardzo konkretna pomoc po chorobie. Irena po udarze usłyszała od neurologa, że powinna tańczyć jak najwięcej. Posłuchała. Dziś ćwiczy w kilku sekcjach ZUTW i mówi wprost, że taniec pomógł jej wrócić do sprawności.

– Lekarz przekonywał, że to poprawia pracę ciała, mózgu, zdolności ruchowe, koncentrację i myślenie.

Obok niej ćwiczy Witold, emerytowany policjant. Z uniwersytetem związany jest od 2004 roku, a poza tańcem znalazł dla siebie jeszcze chór i kabaret. Nie boi się sceny ani występów. Mówi o kilkukrotnych wyjazdach do Warszawy na Juwenalia, gdzie grupa zbierała oklaski i dobre reakcje publiczności.

Genowefa zaczęła tańczyć dopiero po przejściu na emeryturę. Dziś uważa, że to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęła. Wspomina też sukces z Warszawy, gdzie za przedstawienie „Siostry zakonne” zespół zdobył Grand Prix.

– Spędzamy czas miło, kreatywnie i z osiągnięciami.

Teresa z kolei stała się w zespole kimś w rodzaju cichej organizatorki. Gdy przez dłuższy czas nie ma spektaklu, sama zaczyna dzwonić do ośrodków i instytucji, żeby „wprosić się” z występem. Podkreśla, że grupa działa dla siebie, ale i dla widzów, którym może podarować trochę ruchu, energii i lekkości.

– Nie siedzieć w domu, nie umierać, tylko ubrać się jakoś, wyglądać i wyjść do ludzi.

Paweł Matyasik i uniwersytet, który od lat stawia na taniec

Zajęcia prowadzi Paweł Matyasik, tancerz, choreograf i pedagog, mający za sobą blisko 500 spektakli. Pracował w Polsce i za granicą, a równolegle prowadzi też grupy dziecięce i młodzieżowe w Młodzieżowym Centrum Kultury i Edukacji Domu Harcerza w Zielonej Górze. Dla niego wiek nie jest przeszkodą, tylko innym etapem tej samej pracy.

– Czy to będzie czterolatek, czterdziestolatek czy osiemdziesięciolatek, na każdym etapie życia każdy ma w sobie coś do odkrycia.

Matyasik zwraca uwagę na coś, co w dzisiejszych czasach brzmi wyjątkowo mocno: ludzie coraz częściej załatwiają sprawy przez internet, a przez to oddalają się od siebie. Tymczasem w sali ćwiczeń trzeba być obok, patrzeć sobie w oczy, ruszać się razem, śmiać się i uczyć w bezpośrednim kontakcie.

– Jesteśmy ludźmi twarzą w twarz i bawimy się w teatr.

Zofia Banaszak, która stoi na czele ZUTW od jego początku, czyli od 1992 roku, przypomina, że taniec towarzyszy uniwersytetowi od pierwszych dni. Według niej to najlepsza terapia dla ludzi w każdym wieku. Dziś działa tam pięć grup tanecznych, a jeszcze niedawno było ich osiem. Trzy prowadzi Krzysztof Kociński, jedną Aneta Ostrówka, a grupa teatralna Pawła Matyasika idzie w stronę bardziej scenicznej opowieści.

W 2026 roku w ZUTW ogłoszono Rok Tańca, Muzyki i Śpiewu. To jednocześnie początek obchodów 35-lecia działalności uniwersytetu. Nie chodzi jednak tylko o jubileusz. Chodzi o rytm, w którym starsi zielonogórzanie wciąż odnajdują siłę, sprawność i zwykłą radość bycia razem.

na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Zielonej Górze). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.