Krzysztof Fechner z najcięższą statuetką. Zielone Globy zaskoczyły Zieloną Górę

Krzysztof Fechner z najcięższą statuetką. Zielone Globy zaskoczyły Zieloną Górę

FOT. UM Zielona Góra

Pod Palmiarnią w Zielonej Górze przez kilka godzin mieszały się opowieści z końca świata, zapach jedzenia i energia ludzi, którzy z podróży zrobili coś więcej niż hobby. Zielone Globy przyciągnęły tłum, ale to finał z Krzysztofem Fechnerem w roli bohatera dnia najmocniej zapadł w pamięć. Wśród palm, sceny i stoisk wyraźnie było widać, że ten festiwal wyrósł z dawnych marzeń, a nie z urzędowego planu.

  • Od studenckiej wyprawy do festiwalu pod palmami
  • Wokół Palmiarni zebrały się podróże, smaki i rodzinny gwar
  • Na scenie padły historie z Dakaru, Afryki i morderczych maratonów

Od studenckiej wyprawy do festiwalu pod palmami

Zanim pojawiły się sceny, foodtrucki i podróżnicy z różnych stron kraju, była grupa studentów Uniwersytetu Zielonogórskiego, radio i stary Volkswagen, którym ruszyli w świat. Mariusz Malinowski, Maciej Pelczyński i Wojciech Góralski w 2015 roku zdobywali pierwsze dziennikarskie doświadczenia w Radiu Index, a podróż dookoła świata stała się dla nich czymś więcej niż przygodą. Po powrocie opowiadali o wyprawie w studenckim klubie Wyspa, a z tej opowieści zrodziła się idea festiwalu podróżniczego.

Maciej Malinowski wrócił do tamtego momentu podczas otwarcia wydarzenia w Palmiarni i nie ukrywał satysfakcji, że wizja sprzed lat doczekała się realizacji.

„Warto było marzyć!”

Dziś ten pomysł prowadzi Fundacja Green Sky, którą tworzą Malinowski, Góralski i Pelczyński, wspólnie z Centrum Przyrodniczym w Zielonej Górze. Zamiast kameralnego spotkania wyszło wydarzenie, które połączyło podróżnicze historie z rodzinnym piknikiem i sporą dawką miejskiej aktywności.

Wokół Palmiarni zebrały się podróże, smaki i rodzinny gwar

Tereny przy Palmiarni szybko wypełniły się ludźmi. Jedni przyszli dla prelekcji, inni dla smaków, jeszcze inni po prostu na spacer między stoiskami. Program był szeroki, ale nie chaotyczny – w jednym miejscu udało się złożyć rozrywkę, edukację i podróżniczą ciekawość.

Na odwiedzających czekały między innymi:

– foodtrucki i lokalne smakołyki
– pojazdy obieżyświatów
– strefy konkursowe i warsztaty plastyczne
– alpaki
– stoiska zielonogórskich firm, instytucji i lubuskich gmin
– wielki plac zabaw dla dzieci
– możliwość gry w golfa
– nauka języka hiszpańskiego
– sprzęt do nurkowania
– oferty biur podróży
– losowanie weekendowego pobytu w luksusowym apartamencie

To właśnie taki układ sprawił, że festiwal nie zamknął się w sali wykładowej. Był raczej otwartą przestrzenią, w której można było posłuchać o dalekich wyprawach, a chwilę później spróbować czegoś nowego albo po prostu zostać przy stoisku z jedzeniem.

Na scenie padły historie z Dakaru, Afryki i morderczych maratonów

Na scenie pojawili się podróżnicy z bardzo różnych światów, ale każdy z nich niósł własny bagaż doświadczeń. Joanna Zientarska mówiła wprost, że słuchanie takich opowieści budzi w człowieku chęć ruszenia w drogę. Sama przyznała, że przed pierwszym Rajdem Dakar też miała w sobie to znajome „może kiedyś”.

„Słuchając ich, każdemu chyba przemknie myśl, by także zdobyć się na podobną eskapadę” – powiedziała dziennikarka motoryzacyjna.

Wśród prelegentów byli też Grzegorz Kłak, niewidomy zdobywca Korony Gór Polski, razem z żoną i przewodniczką Magdaleną Koniecką, Anna Żak, która samotnie objechała motorem Afrykę, muzyk Michał Szulim oraz Aga Jess-Wrzosek i Bartek Wrzosek podróżujący kultowym Volkswagenem T2 z 1972 roku. To właśnie oni przypomnieli, że stary „ogórek” wciąż jest w drodze, a licznik i tak co pewien czas wraca do zera.

Największe uznanie publiczności i najcięższą statuetkę Zielonych Globów zdobył jednak Krzysztof Fechner z Zielonej Góry. Na co dzień jeździ autobusem MZK, a po pracy dokłada do tego wysiłki, które dla wielu brzmią jak granica ludzkiej wytrzymałości – maratony rowerowe w Stanach Zjednoczonych i Indiach oraz rolę ambasadora akcji Rowerowa Stolica Polski.

Fechner nie lukruje swoich wspomnień. Wskazał, że azjatyckie trasy były dla niego trudniejsze niż amerykańskie, przede wszystkim przez ruch i upał.

„Na azjatyckich ulicach było o wiele niebezpieczniej niż w Ameryce” – wspominał.

Organizatorzy zapowiadają już kolejną odsłonę festiwalu, a Maciej Malinowski podkreślił, że wydarzenie ma trafiać do ludzi, którzy podróżami się interesują, marzą o nich albo planują własne wyjazdy. Pod patronatem prezydenta Zielonej Góry Marcina Pabierowskiego i marszałka województwa lubuskiego Sebastiana Ciemnoczołowskiego Zielone Globy pokazały, że w mieście wciąż jest miejsce na wielkie opowieści w bardzo żywym, miejskim wydaniu.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Zielona Góra). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.