Dziadkowie mają obowiązek kontaktu z wnukami. Prawo zaskakuje też przy opiece

Dziadkowie mają obowiązek kontaktu z wnukami. Prawo zaskakuje też przy opiece

Na spotkaniu o rodzinnych relacjach szybko okazało się, że żart o rozpieszczaniu wnuków ma swój prawny rewers. W Zielonej Górze adwokat Anna Wojniusz wyjaśniała seniorom, że więź dziadków z wnukami jest chroniona przez kodeks, a sam kontakt nie jest wyłącznie dobrą wolą. Przepisy nie podają jednak gotowego grafiku wizyt ani telefonów. Tam, gdzie w grę wchodzi opieka nad dzieckiem, pojawia się też odpowiedzialność i kilka wyjątków, które potrafią zaskoczyć.

  • Kontakt z wnukami nie jest tylko rodzinnym gestem
  • Opieka nad wnukiem bywa dobrowolna. Ale nie zawsze kończy się na dobrej woli
  • Rozpieszczanie wnuków ma granice, które wyznacza rodzic
  • Wykłady dla seniorów w Zielonej Górze dały też praktyczną lekcję prawa

Kontakt z wnukami nie jest tylko rodzinnym gestem

W rodzinnych sporach prawo najczęściej koncentruje się na relacji rodziców z dziećmi, zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się rozstanie albo rozwód. Anna Wojniusz zwracała jednak uwagę, że także więź między dziadkami a wnukami ma swoją ochronę w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Jak przypomniała, dziadkowie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek kontaktowania się z wnukami.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś próbuje przełożyć ten obowiązek na sztywne zasady. Prawo nie wskazuje ani częstotliwości, ani konkretnej formy kontaktu. Gdy dochodzi do sporu, sąd patrzy na sytuację indywidualnie, biorąc pod uwagę choćby stan zdrowia, odległość miejsca zamieszkania czy mobilność dziadków.

„Dziadkowie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek kontaktowania się ze swoimi wnukami” – przypomniała Anna Wojniusz.

Ważny jest też jeszcze jeden wniosek z orzecznictwa Sądu Najwyższego: za brak kontaktu nie można obwiniać dziecka. Małoletni nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych, więc do osiągnięcia pełnoletności nie decyduje samodzielnie o relacji z babcią i dziadkiem. W praktyce to zwykle rodzic przekazuje dziecku swoją wolę.

Opieka nad wnukiem bywa dobrowolna. Ale nie zawsze kończy się na dobrej woli

Tu prawo jest już bardziej jednoznaczne – opieki nad wnukami nie można ani żądać, ani narzucić. Anna Wojniusz mówiła o tym wprost:

„Nie można żądać opieki nad wnukami. I nie można do opieki nad wnukami zmusić”.

Są jednak sytuacje, w których rodzinna pomoc ma wyraźne skutki prawne. Jedna z nich dotyczy matki, która po porodzie wraca szybko do pracy, a dziecko zostaje pod opieką babci albo teściowej. Jeśli taka opieka odbywa się za zgodą obu stron, może jej towarzyszyć świadczenie określane jako babciowe.

Inny przypadek to śmierć rodziców. Wtedy dziadkowie mogą z własnej woli przejąć opiekę prawną nad wnukami i stworzyć rodzinę zastępczą. Z kolei samotny rodzic, który nie jest w stanie wyegzekwować alimentów od byłego partnera lub byłej partnerki, może w określonych okolicznościach wystąpić z roszczeniem wobec dziadków. Sąd może uznać takie żądanie i zobowiązać ich do płacenia renty alimentacyjnej.

Do tego dochodzi jeszcze odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko, kiedy pozostaje ono pod czasową pieczą dziadków. Jeśli podczas wspólnego spaceru albo wyjścia na hulajnodze dojdzie do szkody, na przykład uszkodzenia auta, wybicia szyby czy potrącenia innego dziecka, poszkodowani mogą domagać się odszkodowania właśnie od opiekunów. W innych sytuacjach dziadkowie co do zasady nie odpowiadają ani cywilnie, ani karnie za czyny wnuków.

Rozpieszczanie wnuków ma granice, które wyznacza rodzic

Życie rodzinne rzadko mieści się w sztywnych ramach, a dziadkowie często pozwalają wnukom na więcej niż rodzice. Dodatkowe ciastko, dłuższa bajka, późniejszy sen czy kolejny spacer zamiast powrotu do domu – takich drobnych ustępstw w relacjach międzypokoleniowych nie brakuje.

Prawo traktuje jednak taką pomoc jak ustne porozumienie. Gdy rodzic prosi dziadków o opiekę, może jednocześnie zastrzec warunki – dodatkowy sweter na dwór, nieprzemakalne buty albo powrót przed godziną 20. Jeśli dziadkowie przyjmują dziecko pod swój dach czy na spacer, godzą się także na te zasady.

Anna Wojniusz podkreślała, że nie ma tu żadnego specjalnego przywileju dla seniorów. Jeśli nie trzymają się ustaleń, nie grozi im formalna kara, ale konsekwencja bywa prosta – rodzice mogą już nie poprosić ich o kolejną opiekę. Właśnie dlatego, jak wynika z tej rodzinnej lekcji prawa, rozpieszczanie jest dopuszczalne, ale tylko do momentu, w którym nie podważa zaufania.

Wykłady dla seniorów w Zielonej Górze dały też praktyczną lekcję prawa

Spotkanie z Anną Wojniusz było częścią bezpłatnego cyklu wykładów dla słuchaczy Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Program zrealizowano dzięki porozumieniu Okręgowej Rady Adwokackiej w Zielonej Górze z ZUTW, a jego celem było zwiększenie świadomości prawnej seniorów i przekazanie wiedzy przydatnej w codziennych sprawach.

Podczas zajęć mówiono między innymi o:

  • oszustwach,
  • umowach konsumenckich,
  • prawach pacjentów,
  • zarządzaniu majątkiem za życia i po śmierci,
  • przeciwdziałaniu przemocy oraz sposobach jej zgłaszania.

To właśnie w takim formacie – przy konkretach z życia rodzinnego i codziennych sytuacjach – prawo przestaje być abstrakcją, a staje się narzędziem, które pomaga lepiej rozumieć własne obowiązki i prawa.

na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.