Kawon pękał w szwach, a ludowe pieśni porwały trzy zespoły

Kawon pękał w szwach, a ludowe pieśni porwały trzy zespoły

FOT. Zielona Góra Urząd Miasta

W zielonogórskim Kawonie tego wieczoru nie było miejsca na obojętność. Sala wypełniła się po brzegi, a na scenie pojawiły się trzy zespoły związane ze Szkołą Śpiewu Białego „Głośno” – Mamada, Jarga i Mokosz. Zamiast muzealnego spokoju była energia, ruch i głosy, które niosły ze sobą coś więcej niż melodię. To był koncert, po którym łatwo zrozumieć, dlaczego muzyka ludowa wciąż potrafi przyciągać nowe osoby.

  • W Kawonie śpiew brzmiał jak żywa opowieść o korzeniach
  • Trzy płyty dopięte tuż przed koncertem
  • Do „Głośno” dołączają kolejne głosy

W Kawonie śpiew brzmiał jak żywa opowieść o korzeniach

Na scenie stanęło prawie 40 śpiewaczek, a ich występ miał w sobie coś z rodzinnego spotkania i dużego artystycznego wydarzenia jednocześnie. Publiczność reagowała żywo, bo nie chodziło tu wyłącznie o odtworzenie dawnych pieśni, ale o pokazanie, że tradycja nadal potrafi być bliska i aktualna.

„Niesamowita energia zarówno na scenie, jak i na sali” – mówiła po koncercie Viktoriia Korol, założycielka szkoły i opiekunka artystyczna zespołów.

Z jej słów wybrzmiewało coś ważnego dla całego tego przedsięwzięcia: śpiewanie nie jest tu dodatkiem do kultury, lecz sposobem jej podtrzymywania. Właśnie dlatego występ w Kawonie miał wyraźny ciężar emocjonalny – był pokazem pasji, ale też wspólnej pracy wielu osób, które traktują pieśń ludową jak część własnej tożsamości.

„Bardzo zależy nam na tym, aby dzielić się naszą pasją i przekazywać miłość do muzyki ludowej oraz naszej kultury” – podkreślała Viktoriia Korol.

Trzy płyty dopięte tuż przed koncertem

Wieczór w Kawonie był nie tylko sceniczny, ale też premierowy. Podczas wydarzenia zaprezentowano trzy płyty – po jednej od każdego z zespołów. To efekt wielu miesięcy pracy, która zaczęła się od nagrań w marcu ubiegłego roku i trwała aż do października.

Potem przyszedł czas na cały techniczny i organizacyjny finał: miks, mastering, przygotowanie okładek oraz tłoczenie albumów. Wszystko udało się domknąć dopiero w ostatnim tygodniu przed koncertem, co dobrze pokazuje skalę wysiłku stojącego za tym przedsięwzięciem. Dla słuchaczy to gotowy materiał, dla wykonawczyń – namacalny dowód, że tradycyjny repertuar można podać współcześnie, bez tracenia jego charakteru.

Taki finał ma też praktyczny wymiar. Płyty stają się nie tylko pamiątką po jednym koncercie, ale także sposobem na dalsze życie tych utworów poza sceną – w domach, wśród znajomych, w kolejnych występach i spotkaniach z publicznością.

Do „Głośno” dołączają kolejne głosy

Po sobotnim występie zespół nie zwalnia tempa. W kalendarzu są już kolejne koncerty, szczególnie związane ze Świętem Kupały, podczas którego grupy tradycyjnie pokazują swój program. To ważny moment dla całego środowiska wokół szkoły, bo właśnie wtedy ludowe śpiewanie wychodzi na pierwszy plan i przypomina, że ma moc przyciągania ludzi w różnym wieku.

Szkoła Śpiewu Białego „Głośno” wciąż się rozrasta. Wkrótce do zespołów mają dołączyć nowe śpiewaczki z grupy początkującej, a we wrześniu planowany jest kolejny nabór dla wszystkich zainteresowanych. Już podczas koncertu padały pytania o możliwość dołączenia, co Viktoriia Korol odczytuje jako najlepszy sygnał, że ta forma muzyki naprawdę potrafi „zarażać”. I chyba właśnie o to chodziło tego wieczoru w Kawonie – by pokazać, że ludowa pieśń nie została w przeszłości, tylko nadal żyje, rośnie i zbiera wokół siebie następne pokolenia.

na podstawie: UM Zielona Góra.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Zielona Góra Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.