Dwadzieścia lat jako Bachus. Marcin Wiśniewski nie chce wyjść z tej roli

Dwadzieścia lat jako Bachus. Marcin Wiśniewski nie chce wyjść z tej roli

Wieniec, szata i charakterystyczny brzuch od lat kojarzą się mieszkańcom z jedną osobą. Marcin Wiśniewski przyjechał do Zielonej Góry jako młody aktor, a z czasem stał się Bachusem obecnym nie tylko podczas Winobrania. Podczas uroczystości prezydent Marcin Pabierowski uhonorował go srebrnym medalem za osiągnięcia mające znaczenie dla miasta. Sam aktor mówi wprost, że dobrze czuje się w tej „szufladzie” i nie zamierza z niej wychodzić.

  • Z Jastrzębia-Zdroju do roli, która trwa już dwie dekady
  • Uśmiechy, zdjęcia i minuty odpoczynku między spotkaniami
  • Bachus odwiedza szkoły, seniorów i miejskie uroczystości
  • Rodzina zna Bachusa od zawsze, a strój ma swoją historię

Z Jastrzębia-Zdroju do roli, która trwa już dwie dekady

Marcin Wiśniewski wysiadł z pociągu na dworcu w Zielonej Górze w 1999 roku. Był świeżo po szkole teatralnej i przyjechał na Śląsk, by rozpocząć pracę w Lubuskim Teatrze. Wtedy nie wiedział jeszcze, że za kilka lat stanie się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci miejskich wydarzeń.

Pierwszy raz pomyślał o wcieleniu się w Bachusa po obejrzeniu Winobrania. Koledzy z teatru przekonywali go, że ma odpowiednie warunki, ale na swoją kolej musiał poczekać osiem lat. Szansa pojawiła się w 2007 roku, gdy organizację święta przejęła firma Aspe. Jedna z pracujących tam znajomych zadzwoniła do niego z konkretną propozycją.

„Masz być Bachusem, i nic więcej mnie nie interesuje” – usłyszał Marcin Wiśniewski.

Od tamtej pory minęło 20 lat bachusowania. Aktor przyznaje, że każde Winobranie traktuje tak, jakby mogło być ostatnim, ale samej roli nie chce kończyć.

„Rola Bachusa? Niech trwa i się nie kończy!” – mówi.

Uśmiechy, zdjęcia i minuty odpoczynku między spotkaniami

Dla Wiśniewskiego Bachus nie jest już wyłącznie sceniczną kreacją. Po założeniu wieńca i szaty zmienia się sposób, w jaki odbiera swoją rolę. W jego ocenie chodzi o przekazywanie ludziom prostych, życzliwych komunikatów: radości, zdrowia i dobrej energii.

Podczas wydarzeń mieszkańcy proszą go o zdjęcia, a także o dotknięcie brzucha na szczęście. Aktor zwykle odpowiada humorem i improwizacją. Pomagają mu doświadczenia kabaretowe, dzięki którym potrafi szybko reagować i nawiązywać kontakt z publicznością.

Nie oznacza to jednak, że przez cały dzień może bez przerwy pozować i żartować. Kiedy odmawia wspólnego zdjęcia, najczęściej wynika to z napiętego harmonogramu i konieczności przejścia na kolejne oficjalne spotkanie.

„Czasami pozwalam sobie na wyjątki. Bywam po prostu chwilowo zmęczony. Potrzebuję minuty odpoczynku, by rozluźnić mięśnie twarzy. Uśmiech potrafi boleć” – przyznaje Marcin Wiśniewski.

Bez wieńca i szaty również bywa rozpoznawany. Zdarzyło się jednak, że pracownica urzędu nie zauważyła w nim Bachusa, mimo że za jej plecami wisiał kalendarz z jego zdjęciem. Aktor musiał sam wskazać, że znajduje się jednocześnie przed nią i na fotografii.

Bachus odwiedza szkoły, seniorów i miejskie uroczystości

Wiśniewski chciał, by Bachus pojawiał się w Zielonej Górze przez cały rok, a nie tylko przy okazji wrześniowego święta. Dlatego zaczął odwiedzać przedszkola i szkoły. Chętnie spotyka się także z seniorami i słucha opowieści pionierów miasta.

Takie wizyty nie wymagają od niego wielkich przygotowań, a przynoszą dużo wdzięczności – mówi aktor. Dzięki temu mieszkańcy mogą spotkać tę postać także poza korowodem i oficjalnymi punktami Winobrania. Dla rodzin oznacza to również, że Bachus stał się częścią miejskich wydarzeń, które nie są bezpośrednio związane z winobraniową tradycją.

Sama rola nie wyczerpuje jego aktywności zawodowej. Wiśniewski zaczynał od pracy z lalkami, później zdał egzamin dramatyczny przed komisją, której przewodniczyła Anna Dymna. Wiesław Komasa obsadził go w spektaklu „O beri-beri”, przygotowanym na podstawie dramatu „Matka” Witkacego.

Dziś aktor jest związany z Teatrem Cztery Kąty przy ulicy Fabrycznej. Zespół rozpoczął od przedstawień dla dzieci i pracuje nad repertuarem dla dorosłych. Wiśniewski od 15 lat wciela się również w Heroda podczas zielonogórskiego orszaku Trzech Króli. W tej roli co roku traci głowę – na potrzeby przedstawienia.

„Zakopane ma swojego misia z Krupówek, ja nie chcę wypaść z szuflady Bachusa. Dobrze mi w niej. To jest moje miejsce” – mówi aktor.

Rodzina zna Bachusa od zawsze, a strój ma swoją historię

Kiedy Wiśniewski został Bachusem, jego córka miała dwa lata, a syn dopiero się rodził. Dzieci nie pamiętają więc Zielonej Góry bez tej postaci. W domu żartowano nawet z opowieści o Bachusie i winie. Podczas zajęć w przedszkolu córka aktora miała zaprotestować, gdy usłyszała, że trunkiem Bachusa jest wino. Według niej tata zdecydowanie woli piwo.

Żona i dzieci wspierają go, choć wrzesień oznacza dla rodziny długie dni poza domem. W tym okresie aktor od świtu do nocy uczestniczy w spotkaniach i wydarzeniach.

Nie zmienił się także podstawowy wygląd Bachusa. Strój uszyła zielonogórska krawcowa Alicja, a wianek przygotowała artystka Natalia. Kostium był kilkakrotnie poprawiany, a w niektórych miejscach nosi ślady używania. Najważniejsze elementy pozostały jednak takie same przez dwie dekady.

na podstawie: Zielona Góra Urząd Miasta.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły