Hala CRS zapełnia się co mecz - Zastal bije rekordy frekwencji i serc kibiców

W Zielonej Górze znowu inaczej pachnie wieczór meczu - głośniej, tłoczniej i radośniej. W hali CRS każde spotkanie stało się wydarzeniem, przy którym drużyna i publiczność napędzają się nawzajem. Trybuny pękają w szwach, a atmosfera przypomina najlepsze chwile z mistrzowskich lat.
- Wieczór w hali CRS wrócił do rangi święta koszykówki
- Co stoi za nagłym odrodzeniem Orlenu Zastalu w Zielonej Górze
Wieczór w hali CRS wrócił do rangi święta koszykówki
Podczas niedzielnego meczu przeciwko Tauron GTK Gliwice w CRS zjawiło się 4970 osób — wynik, który znów podkreślił, że frekwencja na meczach Zastalu stała się zjawiskiem. Gospodarze wygrali 98:81, co dało drużynie 10. zwycięstwo w sezonie. Najmłodszy zadebiutował efektownie: 19-latek Miłosz Majewski wszedł na parkiet na ostatnie 45 sekund i zakończył spotkanie dwupunktową akcją. Po meczu zawodnicy rozdawali autografy, co wydłużało pracę ochrony i tworzyło znany już obrazek — fani ustawieni wzdłuż linii bocznej.
“To nierealne. Kibice i cała atmosfera… po prostu marzenie grać przy takiej publiczności”
— Miłosz Majewski
“Co mecz musimy wydłużać pracę ochrony o co najmniej pół godziny, żeby zawodnicy te wszystkie autografy dali. Coś niesamowitego”
— Katarzyna Marciniak, prezeska klubu
Przed rozpoczęciem spotkań jednym z widowisk stał się także przejazd pociągu „Zastal Express” między trybunami — gest, który przyciąga uwagę i rozgrzewa publikum jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
Co stoi za nagłym odrodzeniem Orlenu Zastalu w Zielonej Górze
Komentatorzy i działacze wskazują na kilka czynników, które złożyły się na ten boom. Zdaniem obserwatorów poprawił się klimat wokół klubu — wróciła miejska dotacja, doszło do zmiany właścicielskiej i medialna narracja skupiła się znów na sporcie, nie na problemach finansowych. To przełożyło się na większe zainteresowanie spotkaniami, nawet jeśli rywale nie należą do najbardziej klasycznych przeciwników ligi.
“Przede wszystkim poprawił się klimat dla koszykówki w mieście – wróciła miejska dotacja, klub przejęli nowi właściciele, którzy wyprowadzili go na prostą”
— Kosma Zatorski
Głośno mówi się także o historycznych danych: portal super-basket.pl zaznacza, że dotąd żaden klub w krajowej lidze nie kończył sezonu ze średnią powyżej 4 tys. widzów na mecz. W tym sezonie Zielona Góra ma realną szansę wskoczyć na czoło stawki, przerywając dominację takich klubów jak Anwil Włocławek czy Śląsk Wrocław.
W drużynie widać wpływ takiego wsparcia — zdaniem weteranów trybuny potrafią dodać energii w trudnych momentach.
“Pamiętam finały z 2017 roku… jak widzę dzisiejsze tłumy, przypominają mi się tamte mecze. Kibice chcą nas oglądać, a my chcemy im serwować fajny basket”
— Krzysztof Sulima
Do końca sezonu zasadniczego pozostało 6 domowych spotkań. Najbliższe spotkanie odbędzie się przeciwko Kingowi Szczecin 5 marca. Dodatkowo mecze są dostępne w telewizji i w serwisie YouTube, co utrzymuje zainteresowanie także poza halą.
- Najważniejsze liczby i fakty:
- frekwencja ostatniego meczu: 4970 widzów
- wynik: 98:81 dla Orlenu Zastalu
- zwycięstwa w sezonie: 10
- debiutujący gracz: Miłosz Majewski, 19 lat, 45 sekund na parkiecie
- pozostałe domowe mecze: 6
- następny domowy rywal: King Szczecin — 5 marca
Dla obserwatora sceny miejskiej to nie tylko statystyki, ale sygnał, że koszykówka w Zielonej Górze odzyskuje miejsce w kalendarzu kulturalnym miasta. Połączenie lepszej organizacji, stabilizacji finansowej i entuzjazmu fanów uczyniło z każdego meczu małe święto — z długimi kolejkami po autografy, pociągiem na trybunach i rytmem dopingu, który słychać na całej hali.
na podstawie: UM Zielona Góra.
Autor: krystian

