Zielonogórskie kino zdobywa świat. Zaczęło się od prób i błędów

Zielona Góra rzadko bywa kojarzona z filmowym zapleczem, a jednak stąd wychodzi dziś kino, które trafia do Japonii, Niemiec i na duże festiwale za oceanem. Green Mountain Pictures zbudowało swoją markę bez szkoły filmowej, za to z uporem, techniczną ciekawością i tematami, od których wielu twórców wolałoby uciec. Najpierw był Czarnobyl, później kolejne wyjazdy, nagrody i streamingowe platformy. Dzisiaj widać wyraźnie, że ta historia nie jest przypadkiem, tylko efektem długiej drogi.
- Czarnobyl okazał się dla nich szkołą cierpliwości
- Mała ekipa z Zielonej Góry weszła na duże festiwale
- Teraz stawiają na wojnę i gangsterską historię z regionu
Czarnobyl okazał się dla nich szkołą cierpliwości
Zielonogórska grupa Green Mountain Pictures wyszła z amatorskich prób, które realizowali jeszcze jako nastolatkowie. Amadeusz Kocan i Bartosz Wabno nie kończyli szkoły filmowej, więc warsztat składali sami, krok po kroku, często metodą prób i błędów. Z perspektywy czasu to właśnie ta samodzielność stała się ich znakiem rozpoznawczym.
Przełom przyszedł wraz z wyjazdami do Czarnobyla. W 2016 roku Kocan pojechał tam pierwotnie po plener do swojego pierwszego pełnometrażowego filmu. Na miejscu poznał Krystiana Machnika z Napromieniowani.pl, a kontakt szybko przerodził się w kolejne działania, także humanitarne. Od tej chwili Czarnobyl przestał być wyłącznie tłem filmowym, a stał się także miejscem spotkań z ludźmi, których historia długo pozostawała na uboczu.
To właśnie tam zielonogórzanie zobaczyli samosiołów – ludzi, którzy po katastrofie wrócili do swoich domów mimo wcześniejszych wysiedleń. Ich opowieści nie dają się zamknąć w krótkim streszczeniu. To losy całych rodzin, które usłyszały, że wyjeżdżają tylko na kilka dni, a potem okazało się, że ten wyjazd trwa całe życie. Kocan i Wabno podkreślają, że na tych terenach wciąż mieszkają prawdziwi ludzie, a nie tylko bohaterowie z kronik dawnej katastrofy.
– Powiedziano im, że wyjadą na trzy dni. Okazało się, że na zawsze – mówi Kocan.
Wabno zwraca uwagę, że po drugiej stronie tej historii nie ma romantycznej legendy, tylko codzienność ludzi, którzy zostali niemal sami ze swoim światem. W jednej z wiosek żyje dziś siedem osób, sklep obwoźny przyjeżdża tam raz w miesiącu, a najstarsza z mieszkanek ma ponad sto lat. Gdy dowiedziała się o wizycie filmowców, sąsiedzi odśnieżyli kilka kilometrów drogi, by gości bezpiecznie przepuścić przez śnieg i mróz. Ten gest mówi o tych ludziach więcej niż niejeden komentarz.
– Są po prostu niebywale wytrwali – mówi Wabno.
To doświadczenie zostawiło ślad także w myśleniu Kocana. Sam przyznaje, że po takich wyjazdach codzienne problemy zaczynają tracić ciężar. Widać to również w ich filmach, które rzadko uciekają w czystą rozrywkę. Nawet postapokaliptyczna „Droga donikąd” ma w sobie echo tego, co twórcy zobaczyli po drugiej stronie granicy.
Mała ekipa z Zielonej Góry weszła na duże festiwale
Green Mountain Pictures nie działa jak wielka wytwórnia. To raczej kilka osób, które znają się na swoim fachu i potrafią przejąć obowiązki od zdjęć, przez dźwięk, po efekty komputerowe. W stałym rdzeniu są operator, dźwiękowiec, kostiumograf, kompozytor i specjalista od pirotechniki. Kocan odpowiada za reżyserię i rozwój projektów, a Wabno za techniczną stronę produkcji oraz efekty komputerowe.
Wabno swoją drogę budował od amatorskich filmów, przez pracę przy fanowskim „Pół Wieku Poezji Później”, aż po współpracę z twórcami związanymi z warszawską szkołą filmową. Dziś tworzy także animacje i materiały dla kabaretów Polsatu. Obaj są zgodni, że solidne kino trzeba umieć zrobić od środka, bez przywiązania do wygody i gotowych schematów.
– Musisz ogarniać wszystko sam. Nagrać dźwięk, obraz, wyreżyserować. Być trochę niewidzialnym – tłumaczy Kocan.
Ta konsekwencja przyniosła efekty, choć droga była daleka od łatwej. Filmy Green Mountain Pictures trafiały na festiwale i do dystrybucji, która jeszcze niedawno wydawała się dla nich poza zasięgiem. „Droga donikąd” została pokazana podczas Festiwalu Filmów Polskich w Los Angeles, gdzie twórcy wrócili z główną nagrodą w kategorii filmów niezależnych. Byli też na Snowdance w niemieckim Essen, gdzie sama selekcja oznaczała już spory sukces.
Na liście ich najgłośniejszych tytułów są dziś między innymi:
- „Droga donikąd” – pokazana w Los Angeles i obecna wśród najpopularniejszych filmów na polskim Amazonie,
- „Czarnobyl: Ludzie ze stali” – doceniony przez publiczność podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego,
- „Ostatni samotnik” – trafił do Japonii, dostał pełny dubbing i był emitowany w tamtejszych telewizjach oraz serwisach streamingowych.
To właśnie ten ostatni tytuł najlepiej pokazuje zasięg, jaki osiągnęli. Film można było oglądać w japońskiej dystrybucji, a wcześniejsze produkcje są dostępne także na Amazon Prime Video. W przypadku „Drogi donikąd” doszło nawet do sytuacji, w której film z Zielonej Góry znalazł się wysoko w zestawieniu najchętniej oglądanych tytułów na polskim Amazonie, rywalizując z produkcjami o nieporównanie większych budżetach.
Najbardziej bolesny kontrast pojawia się jednak bliżej domu. O Green Mountain Pictures pisały ogólnopolskie media, zapraszały ich telewizje, a w Los Angeles i Warszawie odbierali nagrody. W regionie lubuskim przez lata pozostawali niemal niewidoczni. Nie zakwalifikowali się ani do Lubuskiego Lata Filmowego, ani do Solanin Film Festiwal. Z jednego z festiwali usłyszeli, że konkurencja ma po prostu filmy lepszej jakości. Taki komunikat długo zostaje w pamięci, zwłaszcza gdy równolegle za granicą odbiera się zupełnie inne sygnały.
Teraz stawiają na wojnę i gangsterską historię z regionu
Zespół nie zwalnia. W przygotowaniu są dwa nowe projekty, oba bardzo różne, ale każdy osadzony mocno w doświadczeniu twórców. Pierwszy to dokument z Ukrainy z czasu wojny, z materiałem zebranym podczas kilku wyjazdów do strefy czarnobylskiej po rosyjskiej inwazji. W archiwum leży już ponad 200 godzin nagrań. Muzykę komponuje zielonogórzanin Zbigniew Tyc, a teraz najtrudniejsze pozostaje znalezienie finansowania, które pozwoli zamknąć ogromny materiał w pełnometrażową całość.
Drugi projekt to fabuła gangsterska osadzona w Zielonej Górze i szerzej w Lubuskiem. Twórcy myślą o klimacie lat 90., choć nie wykluczają też bardziej umownego czasu akcji. Najważniejsze mają być atmosfera miejsca i postacie, nie zaś przerysowana mafia. Nie będzie tu rodzin rodem z „Ojca chrzestnego”. Zamiast tego ma pojawić się surowe, kameralne kino, bliższe obserwacji niż blichtru.
Wabno mówi wprost, że kamera ma podążać za bohaterami, a forma powinna być na granicy dokumentu. To pomysł, który dobrze pasuje do ich dotychczasowej drogi. Najpierw Czarnobyl i ludzie żyjący na skraju świata, potem wojna, a teraz Zielona Góra, pokazana bez dekoracji. W ich rękach to może być kolejny mocny rozdział, tym razem już nie o obcych krajobrazach, lecz o miejscu, z którego sami wyszli.
na podstawie: UM w Zielonej Górze.
Ostatnie Artykuły

Wieża runęła w niedzielne popołudnie. Katastrofa konkatedry św. Jadwigi

Rodzinny seans pod gwiazdami. „Beethoven” na ekranie w Czerwieńsku

Nowa trasa w Zielonej Górze nabiera kształtu. Droga prowadzi ku torom

Drogi, transport i dożynki. Samorządowcy rozmawiali o Kargowej

Oferta pracy za granicą może skończyć się tragedią. Policja ostrzega

Wakacje z dzieckiem bez chwili nieuwagi. Policja ostrzega

Nowa obwodnica Kostrzyna ominie miasto i przejdzie mostem przez Wartę

Zielonogórscy seniorzy mogą opowiedzieć o cyfrowych barierach

Zielona Góra wykręciła 626 tysięcy kilometrów i znów jest na podium

Właściciele psów poznali harmonogram szczepień przeciwko wściekliźnie

Większość dostała się do wybranych klas. Dla 317 uczniów zaczyna się drugi etap

Piwnice okradane jedna po drugiej. Kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn

Znicze i kwiaty przy pomniku. Zielona Góra oddała hołd ofiarom Wołynia

Szlabany i kamery przy dwóch przejazdach kolejowych w Zielonej Górze
Przydatne dane teleadresowe
- Biblioteka Norwida w Zielonej Górze - kontakt, filie, karta i godziny
- Delegatura UKE w Zielonej Górze - kontakt, dojazd i obsługa klienta
- Zielonogórski Ośrodek Kultury - kontakt, godziny, bilety i zajęcia
- ZUS Oddział w Zielonej Górze - kontakt, godziny, rejestracja i świadczenia
- Nadleśnictwo Przytok w Zielonej Górze - kontakt, leśnictwa, drewno opałowe i edukacja leśna
- Dom Pomocy Społecznej w Zielonej Górze - kontakt, cennik, zasady przyjęcia
