Zielonogórska kranówka wygrywa ceną. Sieć ma za sobą próbę upałów

Zielonogórska kranówka wygrywa ceną. Sieć ma za sobą próbę upałów

W czasie największych upałów zielonogórski system wodociągowy pracował wyraźnie ciężej niż zwykle, ale dostaw nie przerwano. Dariusz Gusta z ZWiK opisał, że w południowej części miasta pojawiało się niższe ciśnienie, jednak woda nadal była dostępna. Na tle sąsiedniego Kożuchowa, gdzie woda trafiała do sieci tylko przez kilka godzin na dobę, to był spokojniejszy scenariusz. Przy okazji prezes przypomniał prosty rachunek – kranówka jest nieporównanie tańsza od butelkowanej.

  • Upał podbił pobór i odsłonił południowy kraniec sieci
  • Jedenaście ujęć i połowa wody z Obrzycy
  • Nowe zbiorniki i studnie mają zabezpieczyć kolejne lata

Upał podbił pobór i odsłonił południowy kraniec sieci

Pierwszy weekend wakacji zbiegł się z rekordowymi temperaturami i właśnie wtedy zużycie wody podskoczyło najmocniej. W Zielonej Górze sieć dała radę utrzymać ciągłość dostaw, choć w godzinach największego obciążenia południowa część miasta odczuła spadki ciśnienia. Chodzi przede wszystkim o obszar zasilany ze stacji Zatonie, która obsługuje Drzonków, Raculę, Suchą, Zatonie, Barcikowice, Barcikowiczki i od tego roku także Kiełpin.

To właśnie tam rozbudowa jest dziś najbardziej widoczna w statystykach, choć mniej rzuca się w oczy z głównych ulic. Powstają nowe domy, szeregowce i segmenty, a infrastruktura wodna była projektowana 30–40 lat temu, w zupełnie innych warunkach niż obecne. Przy umiarkowanej pogodzie stacja Zatonie notuje średnio blisko 60 metrów sześciennych na godzinę, ale podczas upalnego weekendu pobór urósł do 180 metrów sześciennych na godzinę. Nocami, kiedy zwykle zużycie spada niemal do zera, w gorące dni utrzymywało się powyżej 30 metrów sześciennych na godzinę.

Wtedy zbiorniki magazynowe zaczynają się opróżniać szybciej, niż studnie głębinowe są w stanie je uzupełniać, a ciśnienie w kranach słabnie. ZWiK stara się to rozładowywać przez łączenie systemów zasilania, co już zaczęło działać w praktyce po wybudowaniu magistrali łączącej Zatonie z systemem zaopatrującym Ochlę.

„Nie stoimy z założonymi rękoma” – zaznaczył Dariusz Gusta, opisując działania mające utrzymać stabilne dostawy w czasie dłuższych upałów.

Jedenaście ujęć i połowa wody z Obrzycy

Zielona Góra nie opiera się na jednym źródle. ZWiK korzysta dziś z 11 ujęć, a największym z nich pozostaje Obrzyca, z której pochodzi ponad połowa wody dostarczanej mieszkańcom. Druga połowa trafia do sieci z ujęć głębinowych, zlokalizowanych głównie na terenach dawnej gminy Zielona Góra. Spółka przejmuje je, remontuje i konserwuje, bo część z nich od lat stanowi ważne zaplecze całego systemu.

W niektórych studniach woda jest na tyle dobra, że po wydobyciu trafia do sieci bez uzdatniania. W innych trzeba usuwać nadmiar żelaza i manganu, ale nie z powodów zdrowotnych, tylko po to, by rury nie zarastały osadami i nie traciły przepustowości. Prezes ZWiK podkreślił, że każda woda dostarczana mieszkańcom spełnia normy i jest bezpieczna.

„Każda, którą produkujemy i dostarczamy mieszkańcom, jest zdrowa, bezpieczna i spełnia wszystkie normy” – powiedział.

W tym samym duchu padło też przypomnienie o cenach. Tysiąc litrów zielonogórskiej kranówki kosztuje 5 zł, a za butelkę 1,5 litra w markecie trzeba zapłacić 3 zł. Z punktu widzenia domowego budżetu różnica jest więc wyraźna, zwłaszcza jeśli ktoś kupuje wodę regularnie i w większych ilościach.

„Różnica jest tylko w cenie” – zauważył Gusta.

Nowe zbiorniki i studnie mają zabezpieczyć kolejne lata

Długofalowy plan ZWiK zakłada kolejne inwestycje, bo rosnące temperatury, zmiany w opadach i rozwój zabudowy na obrzeżach mogą jeszcze mocniej obciążać sieć. Spółka przygotowuje się do budowy dodatkowego zbiornika magazynowego w Ochli oraz nowych studni głębinowych. Wśród wskazanych miejsc są:

  • Ochla
  • Zatonie
  • okolice Anny Jagiellonki

W wieloletnim planie, zatwierdzonym przez radę miasta, zapisano też budowę nowego ujęcia na Srebrnej Polanie. Ma ono być w stanie produkować 250 metrów sześciennych wody głębinowej na godzinę. To ważne, bo w systemie wodnym nie wystarczy sama bieżąca reakcja na upał – trzeba mieć jeszcze zapas na kolejne lata i zastępstwo dla studni, które z czasem się wyczerpują.

Gusta przypomniał też o prostym nawyku, który pomaga odciążyć sieć poza sezonem i w czasie suszy. Deszczówki nie warto kierować do kanalizacji. Lepiej zatrzymać ją na działce – w zbiorniku, przez rozsączanie albo po prostu w terenie zielonym. To rozwiązanie nie wymaga wielkich inwestycji, a przy ogrodzie może realnie zmniejszyć pobór wody z miejskiej sieci.

na podstawie: UM Zielona Góra.