Czwarte miejsce dla Zielonej Góry. Raport pokazuje jej przewagę

Czwarte miejsce dla Zielonej Góry. Raport pokazuje jej przewagę

Na mapie polskiej logistyki nie jest największym hubem, ale właśnie to może działać na jej korzyść. Zielona Góra zajęła czwarte miejsce w rankingu średnich miast ocenianych pod kątem produkcji, magazynowania i transportu. Za wynikiem stoją nie tylko hale i grunty inwestycyjne, lecz także bliskość Niemiec, rozwinięty przemysł oraz dostępność pracowników. Jest jednak i druga strona tego zestawienia – rosnąca liczba inwestycji może oznaczać coraz większą konkurencję o specjalistów.

  • Zielona Góra wysoko w rankingu średnich miast
  • Bliskość Niemiec i przemysł napędzają popyt na magazyny
  • Tereny inwestycyjne są atutem, pracownicy mogą stać się ograniczeniem

Zielona Góra wysoko w rankingu średnich miast

Ranking „Beyond the Hubs” przygotowali międzynarodowy inwestor Accolade, firma REDD oraz Michael Page. Oceniono dziesięć polskich miast średniej wielkości. Autorzy nie sprawdzali wyłącznie tego, gdzie już dziś działa najwięcej magazynów. Analizowali również warunki dalszego rozwoju logistyki, produkcji i dystrybucji.

Zielona Góra otrzymała 5,83 pkt i uplasowała się za Szczecinem, Rzeszowem oraz Białymstokiem. Wyprzedziła między innymi Lublin, Bydgoszcz, Opole, Kielce, Bielsko-Białą i Koszalin.

Na końcowy rezultat złożyły się trzy obszary:

  • potencjał ekonomiczny oceniony na 6,48 pkt,
  • aktywność rynku magazynowego z wynikiem 5,04 pkt,
  • dojrzałość rynku oceniona na 5 pkt.

W ocenie uwzględniono między innymi sytuację na rynku pracy, wynagrodzenia, aktywność przedsiębiorstw, wielkość rynku nieruchomości przemysłowych i logistycznych oraz znaczenie danego miejsca dla łańcuchów dostaw.

„Czwarte miejsce wśród dziesięciu średniej wielkości miast pokazuje, że nasz potencjał gospodarczy jest dostrzegany także poza regionem” – mówi prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski.

Raport nie przedstawia tego wyniku jako rywalizacji z największymi aglomeracjami. Chodzi raczej o wskazanie miast, które mogą przyciągać inwestycje dzięki innemu zestawowi atutów – mniejszej skali, dostępności terenów i położeniu poza najbardziej zatłoczonymi rynkami.

Bliskość Niemiec i przemysł napędzają popyt na magazyny

Autorzy opracowania określili Zieloną Górę jako zaplecze produkcyjne i eksportowe zachodniej Polski. Wskazali na rozwój przemysłu motoryzacyjnego, elektromaszynowego i spożywczego. Taka struktura gospodarki zwiększa zapotrzebowanie na transport, regionalną dystrybucję oraz nowoczesne powierzchnie magazynowe.

Znaczenie ma również sąsiedztwo rynku niemieckiego. Dla firm produkujących na eksport oznacza ono dogodniejsze warunki obsługi dostaw do Europy Zachodniej. Raport zwraca uwagę także na rozwój działalności transgranicznej i zachodnich korytarzy transportowych.

„To rynek mniejszy niż Szczecin, ale też mniej nasycony bezpośrednią konkurencją między pracodawcami” – ocenia Marta Kozak, Senior Executive Manager w Michael Page.

Mniejsza liczba rywalizujących pracodawców nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. Rozproszenie firm w regionie wymaga dobrego planowania lokalizacji zakładów, dowozu pracowników i organizacji transportu. W raporcie wskazano, że znaczenie mają między innymi nowe linie autobusowe oraz nowoczesny elektryczny tabor transportu publicznego.

Skala rynku magazynowego już dziś jest duża. Z danych wykorzystanych w opracowaniu wynika, że w Zielonej Górze znajduje się 598 132 m kw. istniejącej powierzchni magazynowej. Następne 10 tys. m kw. było w budowie w 2026 roku.

Krzysztof Foks, Head of Research w REDD, zwraca uwagę na szerszą zmianę zachodzącą w Polsce.

„Ponad połowa wolumenu inwestycyjnego na rynku magazynowym w Polsce przypada dziś na lokalizacje poza głównymi hubami logistycznymi”.

Na rozwój takich miejsc wpływają regionalizacja łańcuchów dostaw, poprawa infrastruktury transportowej oraz wysokie koszty działalności w największych aglomeracjach. Dla Zielonej Góry oznacza to możliwość przyciągania firm, które nie potrzebują lokalizacji w największym centrum logistycznym, ale oczekują dobrego połączenia z zachodnimi rynkami.

Tereny inwestycyjne są atutem, pracownicy mogą stać się ograniczeniem

Jednym z warunków dalszego rozwoju jest dostępność terenów. Niedawno uchwalony plan ogólny wyznacza ponad 450 ha nowych obszarów pod aktywność gospodarczą. Dla przedsiębiorców oznacza to większą wiedzę o możliwym przeznaczeniu gruntów i łatwiejsze planowanie inwestycji w dłuższej perspektywie.

„Inwestor potrzebuje nie tylko dobrego położenia, ale także przewidywalności i jasno określonych możliwości rozwoju” – podkreśla Marcin Pabierowski.

Samorząd rozwija także Zielonogórski Integrator Biznesowy, który ma wspierać współpracę między przedsiębiorcami i wzmacniać kontakty miasta z lokalnymi firmami. W tym ujęciu gospodarka nie opiera się wyłącznie na pozyskiwaniu dużych zakładów. Znaczenie ma również działalność tysięcy mniejszych przedsiębiorstw.

Wskaźniki rynku pracy potwierdzają gospodarczy potencjał Zielonej Góry. Według GUS bezrobocie wynosiło 4,3 proc. w czerwcu 2026 roku. Na tysiąc mieszkańców przypadało około 177 podmiotów sektora prywatnego, a w latach 2020–2024 ich liczba zwiększyła się o 14 proc. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w czerwcu 8584 zł.

Niskie bezrobocie jest jednocześnie sygnałem ostrzegawczym dla przyszłych inwestorów. Firmy mogą mieć trudności ze znalezieniem operatorów produkcji, magazynierów, kierowców, automatyków, elektryków, operatorów CNC oraz pracowników utrzymania ruchu. Eksperci Michael Page wskazują, że niedobór specjalistów technicznych dotyczy już nie tylko największych aglomeracji.

Dodatkową presję tworzy możliwość zatrudnienia po niemieckiej stronie granicy. Jeśli nowe zakłady mają powstawać bez pogłębiania braków kadrowych, potrzebne będą nie tylko tereny i infrastruktura, lecz także przygotowanie pracowników.

W Zielonej Górze uczy się ponad 23 tys. osób. Miasto współpracuje w tym obszarze z Uniwersytetem Zielonogórskim oraz przedsiębiorcami, a w budżecie na 2026 rok zapisano 609 mln zł na oświatę i edukację. Inwestycje w szkoły i przedszkola, w tym termomodernizacje, mogą więc mieć znaczenie również dla rynku pracy, choć ich efekty będą widoczne dopiero w dłuższej perspektywie.

Czwarte miejsce w rankingu nie oznacza, że Zielona Góra stała się największym centrum logistycznym w Polsce. Jest sygnałem, że średnie miasta są coraz częściej oceniane jako samodzielne miejsca dla produkcji, magazynowania i dystrybucji. O ich atrakcyjności decyduje połączenie położenia, terenów inwestycyjnych, zaplecza gospodarczego, transportu i możliwości pozyskania pracowników.

na podstawie: Urząd Miasta.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji