Dęby szypułkowe i świerki tracą miejsce. Zielona Góra zmieni nasadzenia

Dęby szypułkowe i świerki tracą miejsce. Zielona Góra zmieni nasadzenia

Dzieci jeszcze długo będą robić ludziki z żołędzi, ale część dobrze znanych drzew coraz gorzej znosi warunki panujące w Zielonej Górze. Susza, wyższe temperatury, szkodniki i choroby osłabiają dęby szypułkowe, lipy oraz świerki. W nowych nasadzeniach mają pojawiać się gatunki lepiej radzące sobie z ciepłem i niedoborem wody. Równocześnie miejskie służby chcą mocniej chronić dorosłe drzewa, których nie da się szybko zastąpić.

Zmiany nie oznaczają nagłego zniknięcia starych gatunków z miejskiej przestrzeni. Problem widać jednak zarówno w zamieraniu dorodnych okazów, jak i w trudnościach z przyjmowaniem się nowych sadzonek. Według miejskiej ogrodnik Moniki Drozdek drzewa muszą mierzyć się z warunkami, do których nie są przystosowane.

  • Susza ogranicza szanse drzew rosnących od pokoleń
  • Dęby węgierskie mają dawać cień kolejnym pokoleniom
  • Nowe zasady mają zabezpieczyć drzewa przy inwestycjach

Susza ogranicza szanse drzew rosnących od pokoleń

W analizowanym okresie meteorolodzy zakładali, że od początku roku suma opadów wyniesie około 200 milimetrów. Pomiary wykazały zaledwie 39 mm. Jednocześnie rośnie średnia temperatura, obniża się poziom wód gruntowych, a opady są nierównomiernie rozłożone w ciągu roku.

Dla dębów szypułkowych, lip i świerków oznacza to coraz trudniejsze warunki. Dorosłych drzew nie da się skutecznie zastąpić regularnym podlewaniem, ponieważ dostarczanie wody na dużą skalę nie może odtworzyć naturalnych opadów. Pomoc ma sens przede wszystkim przy młodych nasadzeniach.

– Podlewajmy! – prosi Monika Drozdek.

To wskazówka także dla mieszkańców, którzy widzą świeżo posadzone drzewka w swoim sąsiedztwie. Podczas długiego okresu bez deszczu podlewanie młodej sadzonki może zwiększyć jej szanse na przetrwanie, choć nie rozwiązuje problemu dorosłych okazów.

Zielona Góra pozostaje jedną z najbardziej zalesionych stolic województw. Lasy zajmują 55 procent jej powierzchni, podczas gdy w Łodzi, Rzeszowie czy Gorzowie Wielkopolskim udział ten nie przekracza 10 procent. Znaczna część tego wyniku wiąże się jednak z włączeniem terenów gminy wiejskiej i rozległego pierścienia lasów, w których gospodarkę prowadzi państwowa instytucja. W granicach dawnej części miejskiej parków jest znacznie mniej, dlatego każde dojrzałe drzewo w zwartej zabudowie ma duże znaczenie dla cienia i warunków życia.

Dęby węgierskie mają dawać cień kolejnym pokoleniom

W nowych nasadzeniach rozważane są gatunki bardziej odporne na ciepło i suszę. Wśród wskazywanych przykładów znajdują się dęby węgierskie oraz burgundzkie. Mają dostarczać cienia i żołędzi, choć zanim osiągną rozmiary porównywalne ze starymi drzewami, miną dziesięciolecia.

Niepokojące sygnały pojawiły się także u klonów. Podczas fali upałów sięgającej 40 stopni Celsjusza i przy braku wody część drzew zaczęła brązowieć już na początku lata. Marek Grześkowiak, certyfikowany inspektor drzew z Działu Utrzymania Zieleni w Zakładzie Gospodarki Komunalnej, wyjaśnia, że rośliny ograniczały w ten sposób utratę wody.

– Z bliska widać, że liście podzieliły się na dwie części: suchą zewnętrzną i zielone wnętrze.

Niektóre gatunki zrzucały także część liści. To reakcje obronne, które pokazują, że drzewa już teraz odczuwają zmianę warunków, a nie tylko potencjalne zagrożenie w odległej przyszłości.

Sama wymiana gatunków nie wystarczy, jeśli sadzonki będą trafiały w źle przygotowane miejsca. Donice z drzewami nie sprawdziły się, ponieważ bez odpowiedniej przestrzeni dla korzeni młode rośliny mają niewielkie szanse na rozwój. W centrum, gdzie dominują chodniki i inne utwardzone powierzchnie, potrzebne są rozwiązania pozwalające zachować komunikację pieszą bez niszczenia systemu korzeniowego.

Jedno z nich ma pojawić się na Placu Bohaterów. Podwieszany chodnik będzie chronił rosnący tam pomnik przyrody – dąb węgierski. To przykład podejścia, w którym projekt dostosowuje się do istniejącego drzewa, zamiast usuwać je z powodu kolizji z planowaną infrastrukturą.

Nowe zasady mają zabezpieczyć drzewa przy inwestycjach

W Zielonej Górze wycinka jest dopuszczana przede wszystkim w dwóch sytuacjach: gdy drzewo koliduje z inwestycją budowlaną albo stwarza zagrożenie dla ludzi. W drugim przypadku decyzję poprzedzają oględziny, badanie oraz analiza między innymi natężenia ruchu pieszych i samochodów.

Jeżeli zdrowy okaz musi zostać usunięty z powodu budowy budynku lub drogi, inwestor ponosi koszt nasadzeń kompensacyjnych na działce wskazanej przez miasto. Obecna zasada zakłada posadzenie jednego nowego drzewa za usunięte. Jak wskazują miejscy specjaliści, taka zamiana nie wyrównuje od razu straty – młoda sadzonka przez wiele lat nie zapewni cienia ani ilości tlenu porównywalnej z dorosłym okazem.

Dlatego przygotowywane są zarządzenia dotyczące ochrony drzew podczas prac oraz dodatkowych zakrzewień. Planowane rozwiązania mają również wydłużyć okres opieki nad nowymi nasadzeniami z trzech do około dziesięciu lat. Dla mieszkańców oznacza to większą szansę, że kompensacyjne drzewa nie pozostaną wyłącznie formalnym obowiązkiem inwestora, lecz rzeczywiście przetrwają pierwsze, najbardziej wymagające lata.

Monika Drozdek zaznacza, że przepisy nie zamkną całkowicie drogi do wycinki, gdy jest ona nieunikniona. Mają natomiast ograniczyć szkody i wymusić większą ostrożność przy planowaniu inwestycji.

– Nie możemy zamknąć inwestorom drogi do wycinki. Czasami to nieuniknione. Chcemy jednak, żeby dobrą praktykę kompensacji jeden do jednego uzupełnić miejscowym prawem zobowiązującym dodatkowo do wykonania zakrzewień, aby oprócz jednej sadzonki pojawiło się więcej zieleni.

Marek Grześkowiak zwraca uwagę, że skutki uszkodzenia drzewa mogą pojawić się dopiero po kilku latach. Drzewo może obumierać stopniowo, a pierwsze oznaki pogorszenia kondycji bywają widoczne dopiero w drugim, trzecim lub czwartym roku. W niektórych przypadkach proces trwa 10–20 lat. Wtedy późniejsze cięcia i zabiegi pielęgnacyjne nie odwrócą szkód spowodowanych zbyt bliskim ustawieniem budynku albo poprowadzeniem drogi.

– Przy inwestycjach rosnące drzewa musimy zacząć traktować jako przeszkody, które trzeba ominąć, nie zaś zlikwidować.

W ochronie miejskiej zieleni liczy się więc nie tylko liczba posadzonych sadzonek. Równie ważne jest zachowanie starych dębów, lip i innych dojrzałych drzew oraz zapewnienie korzeniom przestrzeni, wody i ochrony przed uszkodzeniami.

na podstawie: UM Zielona Góra.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji