75 lat rzemiosła w Zielonej Górze. 1500 osób uczy się fachu

75 lat rzemiosła w Zielonej Górze. 1500 osób uczy się fachu

FOT. UM Zielona Góra

W konkatedrze zabrzmiała uroczysta msza, a później uczestnicy obchodów ruszyli ulicami za Świebodzińską Orkiestrą Dętą. Jubileusz 75-lecia Izby Rzemieślniczej i Przedsiębiorczości w Zielonej Górze zgromadził przedstawicieli rzemiosła, władz i parlamentu. W Palmiarni pojawiły się wspomnienia, odznaczenia oraz rozmowa o tym, kto przejmie rodzinne zakłady i jak sfinansować naukę zawodu.

Uroczystości rozpoczęły się w konkatedrze pw. św. Jadwigi. Po mszy uczestnicy przeszli do Palmiarni w asyście orkiestry ze Świebodzina. Tam podsumowano 75 lat działalności izby, a także wskazano problemy, z którymi mierzą się dziś właściciele warsztatów i zakładów.

  • Osiem cechów i setki warsztatów tworzą zaplecze dla nauki zawodu
  • Rodzinne zakłady szukają następców, a rzemieślnicy muszą nadążać za zmianami
  • Jubileusz zakończyły życzenia dla ludzi, którzy przekazują fach dalej

Osiem cechów i setki warsztatów tworzą zaplecze dla nauki zawodu

Izba Rzemieślnicza i Przedsiębiorczości w Zielonej Górze zrzesza osiem cechów. Wspólnie z blisko 400 warsztatami kształci około 1,5 tys. osób przygotowujących się do pracy w różnych zawodach.

Stefan Tomczak, który od 2024 roku kieruje izbą, zna ten model także z własnej historii. Przejął po ojcu zakład elektryczny w Świebodzinie, działający od 1957 roku, a później szkolił czeladników. Angażował się również w działalność samorządową oraz pracę cechu.

Podczas jubileuszu zwrócił uwagę na potrzebę ustawowego uporządkowania refundacji kosztów nauki i praktyk. Dla warsztatów oznacza to nie tylko sprawę rozliczeń, ale też warunki, w jakich mogą przyjmować młodych ludzi i przekazywać im zawód. Posłanka Katarzyna Osos oraz senator Wadim Tyszkiewicz zadeklarowali pomoc w tej sprawie.

Rodzinne zakłady szukają następców, a rzemieślnicy muszą nadążać za zmianami

O przyszłości rzemiosła mówił prof. Jan Klimek, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Przypomniał, że po transformacji ustrojowej zakłady rzemieślnicze stanowiły znaczną część polskiego biznesu. Jego zdaniem o sile fachowców nadal decydują kwalifikacje, jakość pracy i umiejętności, których nie da się zastąpić samą teorią.

„Rzemieślnik ma coś, co jest najcenniejsze – fach w ręku” – mówił prof. Jan Klimek.

Wśród problemów wymienił przede wszystkim sukcesję w rodzinnych firmach. Właściciele zakładów muszą jednocześnie ograniczać koszty, reagować na zmiany i inwestować w nowe rozwiązania. Dla wielu firm oznacza to konieczność połączenia wieloletniej tradycji z nowoczesnym sposobem pracy.

Marcin Pabierowski, prezydent Zielonej Góry, podkreślał znaczenie rzemieślników dla gospodarki i tożsamości miasta. Wspomniał także o własnym doświadczeniu prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej.

„Rzemieślnik, osoba mająca kwalifikacje zawodowe, to brzmi konkretnie, to brzmi dumnie” – powiedział Marcin Pabierowski.

Zapewnił również, że chce współpracować z przedstawicielami rzemiosła, a urząd pozostaje otwarty na ich sprawy.

Jubileusz zakończyły życzenia dla ludzi, którzy przekazują fach dalej

Przed koncertem i winobraniowym spacerem prof. Klimek złożył rzemieślnikom nietypowe, ale bardzo konkretne życzenia. Mówił o dumie z wykonywanej pracy i rodziny, satysfakcji, zyskach oraz spokoju.

„Rzemieślnikowi życzę, żeby był dumny z tego, co robi, miał dużo przyjemności, dużo zysków i spokoju” – podkreślił prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Jubileusz pokazał, że izba nie zajmuje się wyłącznie pielęgnowaniem historii. Jej codziennym zadaniem pozostaje także przygotowanie kolejnego pokolenia fachowców. Od tego, czy rodzinne zakłady znajdą następców i czy warsztaty otrzymają zwrot kosztów szkolenia, zależy ciągłość wielu zawodów w regionie.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Zielona Góra). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji