Górka Tatrzańska – wspomnienie narciarskich kolejek i wyciągów na Wzgórzach Piastowskich

Zielona Góra pamięta zimy, kiedy na Wzgórzach Piastowskich ustawiały się kolejki do orczyka, a z górek rozlegał się śmiech saneczkarzy. Wspomnienia ze skoczni i amatorskiego wyciągu mieszają się tu z archiwalnymi zdjęciami i opowieściami dawnych użytkowników. To historia miejsc, które kiedyś tętniły sportem zimowym, a dziś pozostają w pamięci mieszkańców.
- Górka Tatrzańska – od Blücherberga do narciarskich prób
- Jak Zielona Góra budowała ośrodek na Wzgórzach Piastowskich
- Ostatni orczyk – dzierżawcy, plany i zakończenie epoki
Górka Tatrzańska – od Blücherberga do narciarskich prób
Nazwę Blücherberg przed wojną nadawano wzgórzu, na którym odnotowano pierwsze skoki na nartach; później zaczęto mówić o Górce Tatrzańskiej. W archiwalnych fotografiach z kolekcji Bronisława Bugiela widać chłopców odbijających się z progu skoczni – najodważniejsi mieli lecieć „po kilkanaście metrów”. Skocznia i prowizoryczne tory saneczkowe funkcjonowały jeszcze przynajmniej do początku lat 60. XX wieku, zanim nastała era planów na większy ośrodek sportów zimowych.
Jak Zielona Góra budowała ośrodek na Wzgórzach Piastowskich
Pomysł rozbudowy pojawił się w związku z obchodami rocznicowymi pod koniec lat 60. W prasie miejskiej pisało się o angażu młodzieży i społecznych inicjatywach, które miały urządzić teren wokół Parku Piastowskiego i kąpieliska przy ul. Botanicznej. W relacji z przygotowań Kazimierz Różalski opisywał planowane elementy infrastruktury:
„Wyposaża się aktualnie w Parku Piastowskim dwie narciarskie trasy zjazdowe o długości około 150 m. Jedna z tych tras będzie oświetlona i będzie miała mechaniczny wyciąg orczykowy. Obok tras narciarskich powstaje tor saneczkowy o długości około 300 m” – Kazimierz Różalski
Prace prowadzono w systemie społecznym, angażując różne środowiska. Wykonywały je między innymi:
- załogi Zielonogórskiego Przedsiębiorstwa Transportowo-Sprzętowego Budownictwa,
- pracownicy Przedsiębiorstwa Poszukiwań Naftowych,
- żołnierze z jednostki w Czerwieńsku,
- młodzież z I LO przy ul. Kilińskiego.
Z założenia inwestycja miała być gotowa przed feriami zimowymi 1972. Po uruchomieniu ośrodka pojawiły się jednak szybkie problemy z użytkowaniem – wandalizm i brak wystarczającej pokrywy śnieżnej były powtarzającymi się utrudnieniami. Prasa apelowała o większy nadzór i wypożyczalnię sprzętu przy stoku.
Ostatni orczyk – dzierżawcy, plany i zakończenie epoki
W historii wyciągu pojawili się dzierżawcy, którzy przez lata próbowali utrzymać ośrodek przy życiu. W latach 1982–1993 obiektem opiekowali się Jan Pac i Marian Filipiuk. Pac wspominał, jak zaczynali z praktycznie zaniedbanym terenem:
„Zastaliśmy kompletną ruinę. Nie było żadnego budynku, oświetlenia, ani wyciągu” – Jan Pac
Po inwestycjach orczyk wznowił pracę 8 lutego 1983 i przy sprzyjającej zimie działał intensywnie. Były nawet plany wydłużenia stoku, montażu armatek śnieżnych i rozbudowy zaplecza gastronomicznego, ale żadne z nich nie doczekały realizacji na większą skalę. Z czasem eksploatacja stała się coraz trudniejsza — wyciąg działał nieregularnie, aż ostatecznie przestał funkcjonować około 2010–2011 roku.
Wcześniej, jeszcze przed budową orczyka, w rejonie dzisiejszego Parku Poetów działał krótko prosty wyciąg typu wyrwirączka. Jak opisywał Henryk Tajkiewicz, silnik bywał przeciążony:
„…silnik z trudem na drugim biegu wciągał na szczyt dwie osoby jednocześnie.” – Henryk Tajkiewicz
Te fragmenty historii zostały utrwalone nie tylko w prasie — zdjęcia dokumentalne i osobiste relacje tworzą dziś mozaikę pamięci o sportowym wykorzystaniu wzgórz.
Współczesne refleksje i praktyczna myśl mieszkańca sugerują, że warto pamiętać o tych miejscach nie tylko jako o reliktach zimowej rekreacji, ale też jako o potencjalnych przestrzeniach o znaczeniu społecznym i historycznym – zwłaszcza w obliczu zmieniającego się klimatu i krótszych zim. Archiwa prasowe Gazety Zielonogórskiej, materiały Gazety Wyborczej i fotografie Bronisława Bugiela pozwalają dziś odtworzyć atmosferę tamtych lat i zastanowić się, co z tej tradycji da się zachować lub przekształcić na nowe formy rekreacji.
na podstawie: Urząd Miasta.
Autor: krystian

