Wieloryb Goliat przyciągnął tłumy do centrum miasta. Za 5 zł można było wejść do środka

FOT. Zielona Góra Urząd Miasta
Na placu w centrum Zielonej Góry pojawił się widok, który trudno byłoby pomylić z czymkolwiek innym – ciężarówka z wielorybem o długości 20 metrów. W środku czekał zakonserwowany Goliat, a za wejście trzeba było zapłacić 5 zł. Sama skala tej atrakcji robiła wrażenie, ale równie mocno działała jej osobliwość. To jedna z tych miejskich historii, które po latach brzmią jak legenda, choć wydarzyły się naprawdę.
- Tam, gdzie kiedyś stał dworzec PKS, stanął morski kolos
- Plakaty i żarty robiły wokół wystawy większy hałas niż oficjalne zapowiedzi
- Trzy wieloryby krążyły po Europie, a Zielona Góra dopisała do nich własny rozdział
Tam, gdzie kiedyś stał dworzec PKS, stanął morski kolos
We wrześniu 1963 roku Goliat zatrzymał się na Placu Powstańców Wielkopolskich, czyli w miejscu, które miało już za sobą kilka miejskich wcieleń. Najpierw był tam dworzec PKS z miejscami postojowymi i placem manewrowym, później parking. Dziś ten fragment miasta wygląda zupełnie inaczej, ale wtedy właśnie tam rozstawiono ciężarówkę z niezwykłym ładunkiem.
Sam pomysł był prosty i skuteczny. W czasach, gdy rozrywka nie czekała na ekranie telefonu ani w centrum handlowym, taki przyjazd działał jak magnes. Ludzie chcieli zobaczyć nie tylko wielkość zwierzęcia, lecz także samą jego obecność w środku miasta. Dla wielu to musiało być zderzenie dwóch światów – codziennej, szarej rzeczywistości i czegoś niemal cyrkowo-egzotycznego.
Goliat miał też swoją edukacyjną otoczkę, choć w pamięci wielu zostało przede wszystkim jedno – charakterystyczny zapach. Tego typu wystawy grały na ciekawości, ale i na sensacji. Nie bez powodu ściągały tłumy.
Plakaty i żarty robiły wokół wystawy większy hałas niż oficjalne zapowiedzi
Reklama tej wizyty żyła własnym życiem. Po mieście pojawiały się plakaty, a w prasie ukazywały się identyczne ogłoszenia, zmieniane tylko pod konkretne miejsce. Właśnie dzięki temu wiadomo, że Goliat nie był lokalnym epizodem, lecz elementem większej europejskiej trasy, która zatrzymywała się kolejno w różnych miastach.
„Całe miasto zostało upiększone pięknymi plakatami” – pisał Jędrek w liście do redakcji.
Jego żartobliwy ton dobrze oddaje atmosferę wokół wystawy. Ludzie przychodzili, patrzyli, płacili i wracali z opowieściami. W tym samym liście pojawił się nawet pomysł, by podobny interes zrobić samemu – wypchać śledzia, dorsza, a może i szczupaka. To pokazuje, jak mocno działał nie sam wieloryb, lecz także mechanizm widowiska.
Cena też nie była bez znaczenia. Bilet kosztował 5 zł, podczas gdy weekendowe wydanie „Gazety Zielonogórskiej” było dziesięć razy tańsze. Dla części osób to musiała być decyzja z kategorii „pójść czy nie pójść”, ale skala zainteresowania pokazuje, że ciekawość zwyciężała.
Trzy wieloryby krążyły po Europie, a Zielona Góra dopisała do nich własny rozdział
Historia Goliata nie zaczęła się nad Odrą. Jak przypominał „The Guardian”, w latach 50. po Europie jeździły trzy zakonserwowane wieloryby – Goliath, Jonah i Hercules. Z czasem stały się czymś pomiędzy eksponatem „edukacyjnym” a jarmarczną atrakcją. Jedne miasta oglądały je z fascynacją, inne z niesmakiem, ale wszędzie budziły emocje.
W Zielonej Górze lokalna prasa nie podeszła do sprawy całkiem serio. Wspominano o niej raczej z przekąsem, jak o dziwie, który trzeba skomentować z przymrużeniem oka. I może właśnie dlatego ta historia tak dobrze przetrwała w pamięci – bo łączyła zwykły miejski krajobraz z czymś zupełnie niecodziennym.
Losy wielorybów potoczyły się różnie. Hercules miał dotrzeć do Hiszpanii, zanim trzeba go było zutylizować. Goliat prawdopodobnie zakończył drogę we Włoszech. Tylko wspomnienie po nich krąży dalej, już nie na ciężarówkach, ale w starych ogłoszeniach, wspomnieniach i miejskich kronikach. Właśnie tam Zielona Góra dopisała swój fragment tej osobliwej, pachnącej formaliną opowieści.
na podstawie: Urząd Miasta.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Zielona Góra Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Wiadukt przy ul. Zjednoczenia ma już ostatnią warstwę. Zostały próby obciążeniowe

Miejska stołówka karmi setki osób. I daje im coś więcej

Kabotaż pod lupą w Zielonej Górze - kierowca stracił komplet punktów

Estima w Bibliotece Norwida - wieczór z wielogłosem i humorem

Centrum przy ul. Aliny jest już prawie gotowe. Rodziny zyskają oddech

Kamienne ślady wróciły do Parku Tysiąclecia. Z cmentarza ocalało trzydzieści fragmentów

Kolory, które uczą patrzeć - młodzi twórcy pokażą swoje obrazy

Lechia po awansie już na zakręcie kadry. W klubie ruszyły rozmowy

Szkolenie z ochrony ludności. Uczy reakcji w chwili kryzysu

Groźny wypadek na A18 był tylko ćwiczeniem. Służby działały pod presją

W centrum Zielonej Góry kamera nagrała kierowcę Audi na zakazanym manewrze

Szkoła Podstawowa nr 2 zgarnęła sportowy sezon Zielonej Góry

Nowa bieżnia w Drzonkowie nabiera kształtu. Dojdą światła i szatnie

Rodzinne pamiątki i pamięć o dawnym majątku wróciły do Kargowej
Przydatne dane teleadresowe
- Główna Biblioteka Lekarska w Zielonej Górze - kontakt, godziny i usługi
- Delegatura UKE w Zielonej Górze - kontakt, dojazd i obsługa klienta
- Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Zielonej Górze - kontakt i lokalizacja
- Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Zielonej Górze - kontakt, godziny, pomoc dla rodzin i osób niepełnosprawnych
- Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze - kontakt i kaplice filialne
- Młodzieżowe Centrum Kultury i Edukacji Dom Harcerza im. Janusza Korczaka w Zielonej Górze - kontakt, zajęcia, dojazd
